czwartek, 28 maja 2015

Błąd w zeznaniach



Spilling to brytyjskie miasteczko, w którym sąsiedzi widzą wszystko, ale udają, że nie widzą nic. Właśnie tutaj z Londynu przeprowadza się czterdziestodwuletnia Nicki Clements z rodziną. Nie wiedzieć czemu Nicki skrywa pewne tajemnice przed własnym mężem. Jest bardzo czujna, unika policjantów, kłamie jak szewc tylko dlaczego? Co takiego wydarzyło się w życiu tej czterdziestodwuletniej kobiety, że ,,uciekła" z Londynu nie patrząc na nikogo tylko na siebie?

Pewnego dnia w jednym z okolicznych wiktoriańskich domów zostają znalezione zwłoki Damona Blundiego kontrowersyjnego publicysty i autora kąśliwych felietonów. Przed śmiercią został unieruchomiony za pomocą taśmy do krzesła i ogłuszony ciężkim przedmiotem w głowę. Morderca na ścianie napisał ogromnymi czerwonymi literami ,,JEST NIE MNIEJ MARTWY'', pozostawił zapisane na kartce hasło do laptopu ofiary i udostępnił na e-mailu swoje zdjęcie jak stoi nad ogłuszoną ofiarą z nożem w ręce. Dlaczego pozostawił tyle tropów? Mają coś wspólnego z morderstwem publicysty? A może morderca chce wywieść policję w pole? 

Śledztwo nie należy do najłatwiejszych. Pełno poszlak, które można zinterpretować różnymi sposobami, ale czy pomogą rozwikłać zagadkę morderstwa? I dlaczego srebrne audi wciąż krąży wokół miejsca zbrodni? Czy ta osoba jest zamieszana w te wszystkie wydarzenia? 

Jaki motyw miał morderca, że zabił Damona Blundiego? Jakie tajemnice skrywa Nicki Clements przed własnym mężem i dziećmi? Czy te dwie postacie są ze sobą powiązane? Czy zostały omyłkowo zaplątane w te wszystkie wydarzenia? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.

Co kierowało zbrodniarzem? Dlaczego postanowił zabić ofiarę takim, a nie innym sposobem? Czemu pozostawił tyle poszlak, które mogą niewiele wprowadzić do śledztwa? Kto zabił? Co takiego skrywa Nicki? Te pytania zadawałam sobie co chwilę wczytując się w dalsze kartki książki ,,Błąd w zeznaniach". To niesamowity thiller psychologiczny. Trzyma w napięciu od początku do samego końca. Uważam , że autorka dorównuje Agathie Christie. Dlaczego tak sądzę? Mamy motyw zbrodni, ciekawe zwroty akcji, tajemnicę, którą trzeba rozwiązać, ciekawe opisy, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, dlatego książka nie jest w stanie nas znudzić. Dzięki dużej czcionce powieść pochłania się jednym tchem, gdyż bardzo pragniemy się dowiedzieć, kto jest mordercą i dlaczego zabił Damona Blundiego.

Autorka nie zdradza nam wszystkich wątków od razu. Wodzi nas tam i z powrotem, wprowadza w ślepy zaułek. Każe wytężyć mózg tak byśmy sami spróbowali rozwiązać zagadkę. Wciąga nas w swoją historię, którą chce nam przekazać i nie pozwala tak szybko się od niej oderwać, aż nie dobrniemy do prawdy na końcu książki. Pobudza naszą ciekawość, podkręca adrenalinę, kluczy, podrzuca mylne tropy, ukrywa fakty co doprowadza nas do szaleństwa, ale takiego pozytywnego, żeby czytać, czytać, czytać.

,,Błąd w zeznaniach" czy jest thillerem psychologicznym? To dobre pytanie. Książka pokazuje nam jak zwykły człowiek potrafi wplątać się we własne kłamstwa, że żyje w ciągłym napięciu, jak z łatwością potrafi zmanipulować kogoś innego, zagrać na emocjach, ukrywa się przed innymi by nie odkryli prawdy, żyje w strachu, manipulacji, seksualnych frustracji i wiele, wiele innych rzeczy z którymi warto się zapoznać. Gorąco polecam.

Tytuł: Błąd w zeznaniach
Autor: Sophie Hannah
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 460
Ocena: 5+/6

poniedziałek, 25 maja 2015

W butach Valerii


Książka ,,W butach Valerii'' to historia o czterech przyjaciółkach Valerii, Carmen, Loli, oraz Nerei. Przyjaźnią się już od wielu lat, a każda z nich różni się od siebie zachowaniem, charakterem, upodobaniami i pomimo różnic jakie je dzielą dogadują się doskonale, wspierają się nawzajem i zawsze mogą na siebie polegać. Wspólnie spędzają czas na pogaduchach, plotkach, piciu, oraz śmianiu. Więc jak wygląda ich osobne życie?

Tytułowa Valeria jest jedyną zamężną kobietą w gronie przyjaciółek. Niestety jej związek z Adrianem z każdym dniem się pogarszał. Nie dotykał jej, nie całował na przywitanie. Każdą wolną chwilę spędza w swojej pracowni fotograficznej ze swoją prawą ręką o imieniu Alex. Valeria natomiast stara się napisać kolejną wspaniałą książkę niestety z marnym skutkiem. Brakowało jej pomysłów. Ślęczała cały dzień przed komputerem starając się sklecić kilka zdań, lecz po każdym zdaniu zmieniała koncepcje. Bała się, że nie stworzy już niczego wybitnego, że się wypaliła

Pomimo braku inspiracji do pisania nie brakowało jej chęci by spotykać się ze swoimi przyjaciółkami. One zawsze potrafiły poprawić jej humor i wydostać z ciemnej otchłani rozpaczy. Mogła polegać na ich opinii i wsparciu. Więc, gdy dowiedziała się, że Alex, tak na prawdę nie jest pryszczatym studentem tylko piękną i mądrą kobietą dziewczyny zabierają ją na dyskotekę by zapomniała o przeczuciach jakie w niej buzowały. Tam właśnie poznała przystojnego i seksownego Victora, o zielonych oczach. Zaczynają rozmawiać, tańczyć, popijać drinki... Czy coś z tego wyjdzie?

Lola to seksowna i pewna siebie kobieta, której nie brakuje poczucia humoru. Nie rozstaje się ze swoim terminarzem, gdzie notuje całe swoje życie. Numery telefonów chłopaków, z którymi się umawia, aktualna wagę, ile razy się bzyknęła, godziny, które zamierzała spędzić na siłowni, oraz wiele innych ciekawych informacji z życia wzięte. Jednak pod płaszczykiem seksapilu kryje się wykształcona kobieta, która zna angielski, francuski, niemiecki, włoski, a nawet podstawy chińskiego. Pracuje w wydawnictwie jako tłumaczka, a jej szefem jest seksowny Sergio. Między kobietą, a mężczyzną wywiązał się niezobowiązujący związek. Niestety Sergio zamiast traktować kobietę z szacunkiem traktuje ją przedmiotowo. Lola jednak nie zostaje mu dłużna i także ma na niego niezły haczyk.

Carmen to niezła babeczka. Podkochuje się w koledze z pracy Borjrze, on natomiast myśli, że Carmen podkochuje się w ich wspólnym szefie Danielu. Kobieta jednak nienawidzi go z całego serca i to z wzajemnością. Daniel każdego dnia uprzykrza Carmen życie doprowadzając kobietę do szału. Chociaż ma kochane przyjaciółki, które pomagają przetrwać jej każdy kolejny dzień ze znienawidzonym szefem.

Nerea jest jedyną poukładaną kobietą w gronie przyjaciółek. Poszukuje idealnego mężczyzny, który sprosta jej oczekiwaniom. Jednak to nie jest takie proste. Kandydatów jej nie brakowało, ale Nerea zawsze miała nieskończony zapas wymówek, żeby nie spotykać się z żadnym z nich. Do czasu, aż na jej drodze nie stanął przystojny Daniel.

Jak dalej potoczą się losy przyjaciółek? Valeria poukłada sobie na nowo życie z Adrianem? Może zakocha się w przystojnym Victorze? Lola utrze nosa Sergiowi? Będzie w końcu szczęśliwa? Carmen z Borją będą w końcu razem? A może szef im stanie na drodze? Czy Daniel będzie wymarzonym facetem dla Nereii? Na te i inne pytania odpowiedź odnajdziecie w książce ,,W butach Valerii".

Już wiem dlaczego ta książka wywołała takie ogromne poruszenie wśród hiszpańskich czytelniczek i internautek. I nie dziwie się, że podbiła serca tysięcy czytelników. Ta historia tryska niezwykłym optymizmem, humorem, ciekawymi zwrotami akcji. Nie było chwili bym nie wybuchała śmiechem podczas czytania tej niezwykłej powieści. Znalazłam w niej ukojenie, radość, oraz ogromną ciekawość, gdyż losy naszych bohaterek ciągle się zmieniał. Byłam bardzo zainteresowana ich przeżyciami, troskami, z czym się zmagają w codziennym życiu i zauważyłam, że żadna z nich nie różni się od nas. Tak jak my zmagały się z przeciwnościami losu, z podbojami sercowymi, oraz zmaganiami w pracy. 

Każda z nich pokazała mi swój świat, czym się zajmuje, interesuje. Pozwoliły mi wejść między ich paczkę, oglądać ich oczami różne wydarzenia z ich życia, słyszeć to co do siebie mówią. Dzięki temu czułam się jakbym znała je przez całe swoje życie, jakby były zaraz obok mnie na wyciągnięcie ręki. Śmiałam się razem z nimi, wkurzałam, a także smuciłam. Przyjemnie spędzałam z nimi czas.

Autorka napisała na prawdę świetną książkę. Jest bardzo lekka, zawiera dużą czcionkę z czego bardzo przyjemnie zapoznaje się z treścią jaką chce nam przekazać. Książka nie nudzi, lecz pochłania od pierwszej kartki. Nie potrafiłam oderwać się od historii przyjaciółek i poznania ich całego życia. W książce nie zabrakło ciekawych anegdot, humoru, pikantnych scenerii, a także miłości, którą można bardzo łatwo zauważyć. Ta historia urzeknie każdą kobietę, zachęci temperamentem, oraz zmysłowością. Pochłonie do reszty, a także skradnie nawet najtwardsze serce. Nie mogę się doczekać kolejnych przygód Valerii i jej przyjaciółek. Gorąco polecam.

Tytuł: W butach Valerii
Autor: Elisabet Benavent
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 428
Ocena: 6/6

niedziela, 24 maja 2015

Moralność pani Piontek



Gertruda Poniatowska, de domo Piontek niemalże od momentu swojego urodzenia wiedziała, że będzie miała syna, którego wychowa na ludzi. Dlatego, gdy w dziekanacie Akademii Medycznej w Gdańsku przez przypadek otrzymała indeks należący do kogoś zupełnie innego, do mężczyzny o pięknym nazwisku postanowiła, że będzie jej mężem. Doszła do wniosku, że musi Poniatowskego zdobyć jak najszybciej nie zważając na żadne okoliczności. Nie zależało jej na nim samym, ale na jego nazwisku. Młoda panna Piontek używając wdzięku i postępu uwiodła nic nie przeczuwającego Romualda Poniatowskiego, wziął ślub z Gertrudą czego gorzko żałował przez wszystkie lata swego późniejszego życia. 

Wymarzonemu synowi dała na imię Augustyn. O jego edukację matka dbała już od najmłodszych lat. Gertruda konsekwentnie wmawiała synowi, że będzie lekarzem. Gdy zaczął podrastać postanowił zrobić na złość matce zostając nie lekarzem, a inżynierem. Niestety jego silne postanowienie zmieniło się za sprawą obozu żeglarskiego, gdzie musiał opatrzyć skaleczoną nogę. Bez pamięci zakochał się w czynnościach, które wykonał przy ranie. Wtedy zdecydował się pójść na medycynę, ale będąc na drugim roku studiów znowu zrobił mamie na złość i wybrał się na ginekologię.

W wieku swoich trzydziestych piątych urodzin Augustyn oświadczył swojej rodzicielce, że się wyprowadza. Nie miał wprawdzie pojęcia, gdzie i za co się utrzyma, ale był pewien jednego, że od upiornej mamuśki trzeba zwiać jak najdalej i jak najszybciej. Bał się nieco, że jeżeli nie nastąpi to ekspresowo mamuśka zrobi wszystko, by przekonać go do pozostania. Kochał ją, ale całym sobą czuł, że relacje między nimi będą układały się znacznie lepiej, gdy dzielić ich będzie kilka kilometrów. Dlatego, gdy odnalazł ogłoszenie o wynajęciu mieszkania nie zastanawiał się długo. Omówił swoją decyzje z przyjacielem Cyrylem i następnego dnia wprowadził się do jednego z pokoi.

Nie wiedział tylko, że właścicielka miała inne plany co do niego i jego wspólnej współlokatorki Anny Błaszkowskiej, której także wynajęła mieszkanie. Jakie będzie ich wrażenie jak się spotkają? Czy Gertruda pokrzyżuje plany własnego syna? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie. 

W życiu nie chciałabym mieć takiej upiornej matki, piranii, która od najmłodszych lat decyduje o moim własnym życiu, sprawdza i przegląda moje osobiste rzeczy, albo udaje palpitacje serca, lub inne choroby zagrażające jej życiu tylko dlatego bym została w domu i nigdzie nie wychodziła. Taka jest właśnie Gertruda Poniatowska de domo Piontek, która nie jednemu potrafi zatruć życie. Wczytując się w dalsze kartki historii kobieta wydawała mi się istną wampirzycą, która potrafi wyssać pozytywną energię do cna. Nie dziwie się, że jej pierworodny syn w końcu się zbuntował i opuścił rodzinne gniazdko. Jak można wytrzymać z taką kobietą, która ma wszystko zaplanowane, nawet to co chce mieć założone na własnym pogrzebie? Pomimo, że Augustyn opuszcza rodzinne strony jego matka nie przestaje go namawiać do powrotu, albo własnego męża by ten siłą go przyprowadził. 

Już od samego początku nienawidziłam panią Piontek. Z każdym wydarzeniem, gdzie pojawiała się jej osoba, czułam wstręt, odrazę, a także wściekłość. Jak zwykła kobieta potrafi zniszczyć nawet czytelnikowi zwykłą radość z czytania książki? Sama miałam ochotę ją uśmiercić za jej jędzowatość, oraz zapatrzenie we własną osobę. Pomimo, że jej nie polubiłam z przyjemnością przeczytałam historię jej życia, oraz innych bohaterów. Każdy z nich dodał mi dużo radości, szczęścia, złości, oraz podziwu. 

Magda jak zwykle mnie nie zawiodła. Napisała przecudną książkę, pełną humoru, słodko-gorzkiej historii z życia bohaterów pełną pomyłek. Dzięki niej otrzymałam dużo pozytywnej energii do działania, a także niezapomniane chwile przy dobrej książce. A co ty byś zrobił/zrobiła, gdyby trafiła ci się taka matka jak Augustynowi? Zostalibyście z nią? A może wyprowadzili się ? Magda pokazuje życie jakie każdemu z nas mogło by się kiedyś przytrafić. Pełną krzyków, manipulacji, która pomimo wszystkiego dobrego, czy złego zawsze zawiera szczęśliwe zakończenie. Dziękuję ci Madziu za kolejną wspaniałą książkę. Z każdą kolejną historią mam wrażenie, że kiedyś ty uczestniczyłaś w takich, a nie innych wydarzeniach, jakbyś znajdowała się w epicentrum wszystkich historii jakie opisujesz. Dlatego z taką łatwością przyswajam to co mi przekazujesz dzięki swojemu lekkiemu stylowi pisania, oraz ciekawej wiedzy. Jeszcze raz dziękuję za cudowną historię. Polecam. 

Tytuł: Morlaność pani Piontek
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 348
Ocena: 6/6

sobota, 23 maja 2015

Lardżelka



Silna wola zdziała wszystko. Dzięki niej rzucimy palenie, przestaniemy pić, a nawet sprawi, że przestaniemy jeść nie zdrowo. Bez niej nie będziemy w stanie uwolnić się od pokus, które codziennie kuszą nas byśmy czegoś spróbowali od nowa, a gdy już spróbujemy nie potrafimy przestać... Zofia postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie, czy jej się uda?

Historia Zofii zaczyna się, gdy jej mąż szykując się na imprezę sylwestrową porównuje jej sylwetkę do ogromnej balii. Kobieta nie wytrzymała pozostała w domu sama, a on na jej szczęście wyszedł nie wiadomo do kogo i nie wiadomo gdzie. Od tamtej pory postanowiła coś ze sobą zrobić. Nie dla męża, nie dla świata, ani dla zdrowia, ale dla samej siebie. Nie może patrzeć już w lustro, dlatego zasłania je wielką kolorową chustą i postanawia, że zdejmie ją dopiero, wtedy gdy poczuje, że coś jej ubyło. Przez kilka dni stosuje dietę, lecz silna pokusa zjedzenia czegoś tłustego sprawia, że szybko zaprzestaje staraniom odchudzenia się. Do czasu...

W akcie desperacji postanawia wyjechać do ośrodka specjalizującego się w odchudzaniu grubasów ,,Lardżelka". Przelewa na ich konto ogromną sumę pieniędzy i udaje się w podróż. Ma nadzieję, że pobyt w tym ośrodku odmieni jej całe życie. Nie wiedziała tylko ile wysiłku na nią czeka. Pomimo pokus i chęci zjedzenia czegoś słodkiego nie poddała się. Chodziła na wszystkie zajęcia jakie organizowała nie lubiana przez nią instruktorka fitnessu, stosowała dietę i walczyła ze swoją silną wolą.

Obóz sprawił, że nie czuła się wyobcowana. Poznała innych ludzi tak samo walczących z nadwagą jak ona, oraz bardzo uroczego, przystojnego mężczyznę, który dostrzegł w niej piękną kobietę, pomimo tuszy którą ma. Adoracja tego pana uskrzydla ją i dodaje odwagi do dalszej walki o niższą wagę. 

Nasza główna bohaterka zmaga się z nie małym problemem. Gdyby nie chęć odchudzenia się Zofia nadal czułaby do siebie ogromny wstręt i zajadała by swoje smutki różnymi słodyczami siedząc na fotelu oglądając przeróżne telenowele. W książce można zauważyć silną wolę bohaterki, która co chwilę rośnie z myślą o zmianie swojego wyglądu, oraz dotychczasowego życia. Lecz to nie jest takie proste. Za każdym rogiem czai się ogromna pokusa zjedzenia jakiegoś fast foodu, albo niezliczonej liczy słodyczy. Dzięki kilku osobom Zofia nie poddaje się, dąży do tego by osiągnąć wymarzoną wagę. Czy jej się uda? Musicie przekonać się sami.

Temat odchudzania jest bardzo powszechny. Nie znam się za bardzo na statystykach, ale wiele osób zmaga się z tym problemem. Sądzę, że ta oto książka dobrze odnajduje się w tej tematyce. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać, nie tylko osoby, które zmagają się z nadwagą, ale również takie, które wyśmiewają się z tzw. ,,grubasów". Powinni poznać jak ci ludzie muszą walczyć, co przeżywają, jak im ciężko żeby dotrzeć do upragnionej niższej wagi.

Autorka napisała bardzo ciekawą książkę, która przybliża nas do bohaterki, oraz jej zmagań z odchudzaniem. To historia z ogromnym przesłaniem mówiąca o tym byśmy nigdy nie poddawali się i dążyli do osiągnięcia celu jaki sobie postawiliśmy, a także byśmy zawsze wierzyli w samych siebie. W książce możemy odnaleźć także bardzo ciekawe ilustracje, które dodają uroku tej powieści, oraz różne przepisy na zdrowe dania, które chętnie kiedyś wykorzystam. Polecam. 

Tytuł: Lardżelka
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo: Białe Pióro
Ilość stron: 126
Ocena: 4,5/6

czwartek, 21 maja 2015

Dokąd teraz?



Lili Czarnecka to wysoka kobieta o ciemnych, gęstych włosach, które swobodnie opadają na ramiona. Mimo czterdziestki wygląda ponętnie. Czas obchodził się z nią nader łagodnie, ale pomagała biologii w tym by świetnie wyglądać. Obsesyjny lęk przed starością wyganiał ją do gabinetów kosmetycznych. Wmasowywała w siebie tony balsamów, maseł. Codziennie uważnie lustrowała swoje ciało. Milimetr po milimetrze. Wypatrywała każdą niedoskonałość.

Lili to nietypowa matka. Nie potrafiła zbliżyć się do własnej córki Sary. Trudno było jej nauczyć się życia razem z córką, której nie znała. Sara jednak przywykła do takiego stanu rzeczy. Matka poświęcała jej niewiele czasu i uwagi, więc od najmłodszych lat musiała radzić sobie sama. Lili nie miała potrzeby tworzenia więzów. Nie lubiła być ograniczana przez relacje, stosunki, miłosne zobowiązania, które są destrukcyjne, sprawiają ból i rodzą rozczarowania. Dzięki temu Lili nie płakała nigdy.

Kobieta urodziła się w małym miasteczku Bieżunia. Jednak z czasem miała dość tego maleńkiego miasteczka, wścibskich oczu i ciągłego zaglądania w życiorys. Dlatego z córką wyprowadziła się do Warszawy, pomimo, że nie cierpiała wielkich miast, wszechobecnego pośpiechu, idiotycznego stania na czerwonym, dźwięków i ruchu, które nie kończyły się nawet za zamkniętymi drzwiami. Więc dlaczego wybrała Warszawę? Podobała się jej wszechobecna anonimowość. Nie musiała wciąż uśmiechać się i kłaniać na każdym kroku. A kiedy nawet czuła na sobie taksujące spojrzenia, nie robiły na niej żadnego wrażenia.

Któregoś dnia wybrała się do ginekologa, gdyż chciała by ktoś porządnie ją zdiagnozował, skierował na badania. Przed kilkunastoma miesiącami jej organizm zwariował. Żadnej pewności, od jakiegoś czasu nie wiedziała, co może się przytrafić, jakieś krwawienia, bóle. Nienawidziła niespodzianek. Zawsze było tak jak chciała. Ale ostatnimi czasy wszystko wymykało się spod kontroli. Tam właśnie w gabinecie pozostawiła telefon. Ewa kobieta, która była następna w kolejce postanowiła oddać zgubę prawowitej właścicielce. 

Dwie kobiety- jedna wymuskana, perfekcyjna, idealna dama. Druga natomiast ładna, ale naznaczona upływającym czasem ze zniszczonymi paznokciami. Po tym spotkaniu odmieni się ich życie? A może kobiety ze sobą się zaprzyjaźnią? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.

Bardzo zaciekawiła mnie okładka jak i opis książki, dlatego chętnie zabrałam się za tę powieść. Poznajemy życie Lili, jej córki, mężczyzn z jakimi żyła i wiele innych postaci. Lecz główną rolę w całej powieści obejmuje Lili, oraz Ewa. Lili to bardzo nietypowa kobieta, strasznie dba o swój wygląd,  jest próżna, zapatrzona w sobie, owija mężczyzn wokół palca, a córkę traktuje jak zło konieczne, albo po prostu nie zwraca na nią żadnej uwagi. Ewa natomiast jest kobietą, która nie pracuje, a zajmuje się domem. Jej życie jednak nie tak miało wyglądać, całkiem inaczej sobie go wyobrażała. Skończyła magisterkę sztuki, a jej mąż obiecywał jej dogodne i udane życie. Lecz na prawdę pozostała kurą domową, a jej mąż nie pozwalał powrócić do pracy.

Co do całości opowieści jestem średnio do niej nastawiona. Nie jest ani zła, ani za dobra. Taka przeciętna dobra na rozluźnienie, dlatego z przyjemnością zabrałam się za tę książkę. Podarowała mi przyjemne chwile, trochę złości, smutku, radości, a także zaciekawienia co wydarzy się dalej. I pomimo skakania przez różne wydarzenia z życia bohaterów potrafiłam skupić się na fabule, oraz na różnych wydarzeniach.

Autorka napisała ciekawą książkę, która zawiera dobrze wykreowanych bohaterów, a także bardzo ciekawe opisy różnych wydarzeń. Pani Iwona posiada bogate słownictwo, które możemy dostrzec w kolejnych stronach jej powieści. Potrafi zaciekawić, zainteresować, zaskoczyć, zdenerwować, a także zasmucić. Każdy odnajdzie w niej coś dla siebie by choć na chwilę oderwać się od codziennego życia. Polecam.

Tytuł: Dokąd teraz?
Autor: Iwona Żytkowiak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 488
Ocena: 4/6

poniedziałek, 18 maja 2015

Szczygieł


Trzynastoletni Theo Decker żyje z mamą w niewielkiej kamienicy. Ojciec porzucił ich z niewiadomych przyczyn pozostawiając ich bez środków do życia. Żeby tego było mało Theo przez problemy w szkole został z niej wyrzucony. Któregoś dnia wstąpił z mamą do muzeum by zobaczyć tamtejszą wystawę sztuki. Może gdyby jedno z nich wiedziało co się tam szykuje nie doszło by do tragedii? 

Theo cudem przeżywa zamach w wybuchu bomby podłożonej pod budynkiem muzeum tracąc przy tym swoją ukochaną rodzicielkę. Podczas zamachu, w gruzach i białym pyle wchodzi w posiadanie obrazu Fabitiusa. Theo jednak nie potrafi sobie poradzić z utratą bliskiej osoby, popada w marazm, a powierzony obraz zaczyna traktować jak swoją należytą własność, ukrywa go przed innymi, wynajduje specjalną skrytkę, gdzie może go bezpiecznie przechowywać. Jego poczynania budzą w nim przerażenie, lecz w duchu tłumaczy sobie, że już jest za późno na oddanie zguby. Przez podejmowane decyzje, pychę, oraz próżność trafia do świata, przestępców i handlarzy dzieł sztuki. 

Jaka jest moja ocena tej książki? Po interesującej okładce, oraz ciekawym opisie sądziłam, że otrzymałam świetną książkę, bestseller, ale zagłębiając się w kolejne kartki tej wielgachnej książki zaczęła mnie po prostu nudzić i usypiać. Na początku zaczęło się całkiem ciekawie, śmierć matki, otrzymanie tajemniczego obrazu, radzenie sobie z utratą ukochanej osoby, podejmowanie różnych decyzji... Ale dlaczego mnie tak wynudziło, gdy akcja toczyła się w miarę ciekawie? Po pierwsze język... Dla mnie w niektórych momentach był prawie nie zrozumiały, a po drugie nie potrafiłam wgryźć się w tą historię. Może gdybym była pasjonatką takich książek to z ochotą bym ją przeczytała, nie przeczę jest bardzo ciekawa, zawiera dużo ciekawych opisów, które pozwalają nam zapoznać się z przeżyciami głównego bohatera, jego rozterkami, problemami.

Może kiedyś z biegiem lat powrócę do książki i spojrzę na nią z innego punktu widzenia, lecz teraz twierdze, że to nie historia dla mnie. Jeżeli lubicie taką tematykę to gorąco do niej zachęcam, byście po nią sięgnęli, gdyż odnajdziecie tu ciekawe wydarzenia z życia Theo naszego głównego bohatera. Nie zabraknie także rozbudowanych opisów otoczenia, które bliżej przybliżą nas do opowiadanej historii. Dla takiej dziewczyny jak ja, książka nie za specjalna i nie zbyt ciekawa. Mam nadzieję, że jak do niej kiedyś powrócę zachwyci mnie tak jak inne blogerki. Na dzień dzisiejszy jestem sceptycznie do niej nastawiona.

Tytuł: Szczygieł
Autor: Donna Tartt
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 800
Ocena: 2,5/6

czwartek, 14 maja 2015

Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka


Od chwili, kiedy przeczytałam o najnowszej książce pani Lucyny Olejniczak pt: ,,Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka'' zapragnęłam ją zdobyć. Dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka mogłam zapoznać się z tą powieścią. Akcja toczy się w Krakowie w roku 1890... Wydawać by się mogło, że wszystko będzie przebiegać w spokoju i harmonii, lecz autorka nieźle nas zaskakuje różnymi zwrotami akcji, nie nudzi, lecz zachwyca. A o czym tak na prawdę jest książka?

Szanowany, oraz znany aptekarz Franciszek Bernat bardzo pragnie począć syna, gdyż chce w przyszłości przekazać mu swoją wiedzę, oraz dobrze prosperującą aptekę. Niestety jak na ironię losu, każda kolejna ciąża małżonki kończyła się albo poronieniem, albo narodzinami martwego dziecka. Ale nie tym razem. W końcu Bóg wysłuchał modły rodziny i na świat przyszła mała, cudowna dziewczynka z czego mężczyzna bardzo ubolewał, gdyż pragnął syna.

W tym samym czasie w piwnicy akuszerka odbiera jeszcze jeden poród. Na świat przychodzi nieślubna córka aptekarza i jego służącej Hanki. Aptekarz, oraz jego żona nie wiedzą, że ich dziecko po kilku minutach życia przestało oddychać, dlatego całą tę sytuację wykorzystała akuszerka podmieniając noworodki, zanim ktokolwiek zdążył zorientować w sytuacji. Służąca w niewiedzy, że jej dziecko żyje i zostało podmienione przeklina Franciszka Bernata i jego potomnych, w tym także nieświadomie, swoją własną córkę.

Wiktoria zaczęła rosnąć i podbijać serca domowników, a także służby. Byli pod urokiem małego, złotowłosego aniołka z dużymi niebieskimi oczami i wiecznym uśmiechem na buzi, który wniósł tyle sensu w życie domowników. Niestety Bernat pozostał niewzruszony. Wiktoria nie była chłopcem, więc nie poświęcał jej żadnej uwagi. Mężczyzna jednak nie tracił nadziei o swoim potomku z czego ciągle starał się zapłodnić i tak już osłabioną kobietę.

,,Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka'' to bardzo piękna, a zarazem smutna historia. W książce opisane jest życie małej dziewczynki Wiktorii. Musiała bardzo szybko dorosnąć i zadbać o samą siebie. Jedynie matka dawała jej poczucie bezpieczeństwa i miłości, której tak bardzo potrzebowała, ponieważ ojciec pozostał zimny jak lód. Przed ludźmi w aptece Franciszek udawał czułego, oraz troskliwego męża i ojca. Wobec żony i córki był oschły, zimny, gwałtowny, oraz łatwo dało się go zdenerwować najmniejszymi drobnostkami. Swoją żonę traktował jak maszynę, która jest w stanie dać mu upragnione dziecko, nie liczyło się dla niego jej zdrowie, potrzeby, pragnienia. Ewidentnie miał dość żony, uważał ją za niezrównoważoną, zbyt słabą na urodzenie mu zdrowego syna, pragnął jak najprędzej się jej pozbyć, gdy wykona to co do niej należy...

Bardzo denerwował mnie Franciszek i to jak przedmiotowo traktował żonę i córkę. Jak można nienawidzić dziecka tylko dlatego, że jest innej płci? Zamiast cieszyć się, że ma dziecko po prostu nim gardzi, udaje, że nie istnieje, a gdy wchodzi mu w paradę, krzyczy i oskarża. Znalazły się momenty, gdzie pochwalał poczynania swojej córeczki, lecz do końca był niewzruszony wobec jej uczuć jakimi jego darzyła.

Cała książka została bardzo dobrze przeze mnie przyjęta i pomimo wyskoków Franciszka z przyjemnością ją przeczytałam. Autorka posiada niebywałe lekkie pióro, które sprawia, że płyniemy przez kolejne kartki powieści. Historię, którą nam opowiedziała pozostawiła we mnie bardzo ciekawe obrazy, zachowania, oraz różne uczucia bohaterów, których moim zdaniem bardzo dobrze wykreowała. Książka zawiera dużo akcji, niepewności związane z rzuconą klątwą, pragnieniami, smutku, bólu, a także radości, miłości, oraz szczęścia. To na prawdę intrygująca saga o ludzkich losach, która sprawiła, że książka od razu wzbudziła moją sympatię. Zaskakujące zakończenie jeszcze bardziej wzmogło mój apetyt na kolejną część przygód Wiktorii. Gorąco polecam.

Tytuł: Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka.
Autor: Lucyna Olejniczak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 344
Ocena: 6/6

środa, 13 maja 2015

Hiszpański smyczek



,,Pod koniec XIX wieku w miasteczku Campo Seco rodzi się chłopiec. Nikt jeszcze nie przeczuwa, że wkrótce zostanie okrzyknięty królem smyczka i największym wiolonczelistą w historii Hiszpanii''

Opis na książce bardzo mnie zaciekawił, więc z ochotą za nią sięgnęłam. Sądziłam, że to będzie bardzo przyjemna książka na zabicie czasu, ale dała mi dużo do myślenia. 


Głównym bohaterem jest Feliu Delgado. Poznajemy jego historię życia od samych narodzin, razem z nim przeżywamy jego wzloty i upadki, radości, smutki, oraz rozterki. Przedstawia nam obraz swojego życia byśmy zrozumieli, czym na prawdę się kierował, oraz dlaczego stał się takim, a nie innym człowiekiem


Czy wspomnienia opisywane sprawiały mu ból? A jakże, ale nie dlatego by spisać najważniejsze epizody jego dzieciństwa, ale dla następnych etapów drogi, gdzie zmuszony był na nowo spojrzeć na bieg swego życia, na ewolucję własnych myśli i postaw, które w końcu okazały się całkiem nieprzystające do złożoności tamtych czasów. Ból pamiętania i ożywienia wspomnień okazał się jednak tylko cieniem następnych wydarzeń, gdy miał stracić niemal wszystko co było mu najdroższe...


Jak wspomniałam los naszego głównego bohatera poznajemy od wcześniejszego dzieciństwa. Pomimo, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, która dała mu niebywały talent, przeżył, wiele nieszczęść, niż to było konieczne. Jego ojciec zginął na Kubie, gdy miał sześć lat. Po nim pozostał mu niezwykły smyczek. Teraz Feliu i resztą rodzeństwa musiała się opiekować matka, oraz ciotka. Niestety nie powodziło im się w życiu najlepiej, a rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. 


Któregoś dnia mały Feliu wybrał się na koncert sławnego El Nene i zaczął fascynować się wiolonczelą. Dla niego wiolonczela znaczyła wszystko co znał- naturalny świat smaków i zmysłowych doznań. Dzięki El Nene otrzymał szansę nauki gry na instrumencie u najlepszego nauczyciela, gry na wiolonczeli w Barcelonie. Od tamtej chwili wszystko się zaczyna.


Życie małego Feliu bardzo mnie zaciekawiło. Pomimo, że nie udawało mu się w życiu, nie poddawał się. Pomagał mamie jak najlepiej potrafi, uczył się grać na różnych instrumentach by zebrać pieniądze na przeżycie dla niego i mamy. Dzięki wysiłkom zostaje nagrodzony wyjazdem do Madrytu, gdzie pod okiem hrabiego Guzmana nadwornego kompozytora ich królewskiej mości, ma grać dla królowej. Niestety dwór królewski, pełen intryg, oraz zepsucia powoli chyli się ku upadkowi... Życie genialnego muzyka staje się nieustającymi wyborami.  Jakimi więc drogami powinien podążyć?


Czytając kolejne kartki książki czułam się jakby historia życia Feliu wydarzyła się na prawdę. Każdy szczegół, nawet najmniejszy detal był szczegółowo opisany z czego łatwiej potrafiłam wyobrazić sobie wszystkie wydarzenia. Podobała mi się w całej książce fascynacja, oraz zamiłowanie grą na różnych instrumentach. Książka nie nudzi, a wręcz zachęca nas do zapoznania się z dalszymi losami naszego głównego bohatera. Historia nie przytłacza, nie odpycha, a wręcz ciekawi. Autorka zachowała dużo smaku, nie przesadziła w opisach z czego bardzo przyjemnie czyta się książkę. 


Bardzo zachwycił mnie styl autorki i to na czym konkretnie się skupia, by jak najlepiej przekazać opowiadaną historię. Zachwyciła mnie także muzyka, którą w momentach słyszałam we własnej głowie, z jaką pasją i zamiłowaniem zostało wszystko opisane (może dlatego, że sama autorka gra na wiolonczeli, dlatego historia jej zamiłowania została po części opisana).


Podsumowując książka nie tylko opisuje historę gry na wiolonczeli, ale także historię przyjaźni, miłości, poświęcenia się dla innych, oraz, że życie nie zawsze jest usłane różami. Książkę czyta się jednym tchem, z zaciekawieniem i fascynacją poznając kolejne historie życia Feliu. Odkrywałam nowe zaskakujące wydarzenia, poznałam ciekawe postacie z czego jestem bardzo zachwycona. Gorąco polecam. 


Tytuł: Hiszpański smyczek
Autor: Romano-Lax Andromeda
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 608
Ocena: 5/6

sobota, 9 maja 2015

Plotka, czyli oparte na faktach



Augusta mieszka w Anglii i słynie z serialowej roli ciapowatej kelnerki. Jej rodzice dawno nie żyją, a jej jedyną rodziną jest syn z którym siedem lat nie utrzymuje kontaktu. Na domiar złego nie rozstaje się z alkoholem. 

Któregoś dnia jej agent David oznajmia kobiecie, że pewna reporterka z ,,London Advance'' chce zrobić z nią wywiad na temat książki ,,Oparte na faktach" jej autorstwa, która wychodzi niebawem w papierowych okładkach. Jej były facet także zamierza wydać własną książkę ,,Jak poskładać złamane serce'' co bardzo denerwuje kobietę, gdyż wie, że może to dotyczyć także jej życia osobistego. 


Frances pochodzi z Kalifornii, ale ze względu na swoje marzenie przeniosła się do Anglii by pracować w redakcji. Jej przyjaciółką jest Sue i razem współpracują. Któregoś dnia spotyka się z Augustą by przeprowadzić z nią wywiad na temat jej książki, która utrzymuje się od tygodnia na liście bestsellerów, a po kilku pytaniach zaskakuje ją jej nietypowe zachowanie, gdy porusza tematy jakie autorka ewidentnie pominęła w książce. Augusta kilka dni po wywiadzie z Frances zaproponowała by razem z nią pojechała do Kalifornii, gdyż chciała zmusić byłego faceta o imieniu Kennet, by zaniechał wydania swojej książki. Posiada ona jeszcze jeden plan, który zapobiegnie rozpowiadaniu przez Kennetha kłamstw na jej temat... Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.


Książka bardzo lekka, ciekawa, pozwoliła mi się choć na chwilę oderwać od myśli o maturze, odprężyła. Historia Augusty jest bardzo ,,na czasie'' była gwiazda popada w alkoholizm, odsuwa się od najbliższych i nie potrafi żyć bez środków uspokajających. Chwilami bohaterka mocno mnie wkurzała swoim zachowaniem, ciętym językiem, ale zdarzały się też chwile, że z podziwem poznawałam jej dalsze poczynania. Frances to bardzo sympatyczna osóbka, chcąca spełnić swoje największe marzenie, lecz na razie jakoś jej nie wychodzi. Obie wyruszają do Kalifornii w różnych celach. Czy to osiągną? Przekonacie się, gdy chwycicie za tę książkę. 

W opisie byłam poinformowana o tym, że książka rozśmiesza do łez, a gdy wczytywałam się w kolejne kartki uświadamiałam sobie, że żadna sytuacja opisana w historii Augusty i Frances nie doprowadziła mnie do nawet najmniejszego uśmiechu. Sądzę, że autorka miała przedziwne poczucie humoru. Książka pokazuje, że alkohol jest zły i potrafi zniszczyć każde życie, gdy się go bierze w nadmiarze, można stracić rodzinę. 


Podsumowując książka dobra na rozluźnienie i na chłodne, nudne dni. Lekka zapewniająca dobrą rozrywkę. Poucza, a także nie nudzi. I pomimo, że mnie nie rozśmieszyła to i tak bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Polecam.


Tytuł: Plotka, czyli oparte na faktach
Autor: Elizabeth Renzetti 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 360
Ocena: 4/6

niedziela, 3 maja 2015

Jantar i marionetki czasu



Od ostatnich wydarzeń minęło kilkanaście miesięcy. Życie Jantar zamiast się ustabilizować ciągle zmagało się z problemami. Na świat przychodzi mały Vigo. I zamiast być lepiej, jest coraz gorzej... Malec choruje na nieznaną chorobę przez którą czuła się bezsilna. Jedynym wyjściem by go wyleczyć jest powrót na stację orbitalną. Żeby tego było mało jej stosunki z Marcusem diametralnie się zmieniły... Często przebywał poza domem zajęty swoimi sprawami. Od powrotu do Norwegii rzucił się w wir pracy jakby chciał zagłuszyć minione wydarzenia z przed roku. Bardzo często przychodził późno do pracy, a później szybko zamykał się na cztery spusty w swoim gabinecie. Ciągle zastanawiała się co dokładnie stało się z jej wrażliwym i kochanym facetem. Teraz było widać, że stał się innym człowiekiem. Teraz kiedy Marcusa najbardziej potrzebowała on odsunął się od niej. Każdego dnia zauważała, że między nimi powstawała coraz to większa przepaść emocjonalna, a ona została odstawiona na boczny tor. Chciała zrozumieć co się stało z jej ukochanym mężczyzną, ale za każdym razem, gdy chciała z nim porozmawiać jego nie było w domu, albo już dawno spała... I jeszcze ta podróż w poszukiwaniu antidotum dla malca...

Jedynie z całej rodziny Aurora była uszczęśliwiona życiem. Każdego dnia cieszyła się z nabytych umiejętności, ciągle zmieniała swój wygląd ciesząc się z tego jak małe dziecko. Wiedziała, że jej mama nie będzie z tego zadowolona, gdyż kategorycznie jej tego zabroniła, ale po półrocznym ,,odwyku'' oraz wynudzenia się na śmierć w tajemnicy przed rodzicami ćwiczyła i doskonaliła swoje umiejętności. Chciała być perfekcyjna w każdym calu. Jest osobą wyjątkowo upartą i łatwo nie daje za wygraną. 

Byłam pewna, że życie Jantar i jej rodziny ustabilizuje się, ale autorka widać miała inne plany wobec nich. Jantar nie daje sobie rady z problemami, a jej mąż zamiast jej pomagać zajmuje się swoją tajemniczą pracą. Jedynie w tym wszystkim pomaga jej najlepsza przyjaciółka Miriam, która przyjeżdża z Francji by razem z nią wyruszyć na stację orbitalną w poszukiwaniu antidotum na nieznaną chorobę Viga. Żeby jeszcze tego było mało Marcus skrywa jakieś tajemnice... Stał się zamknięty w sobie, porywczy, całkowicie stracił zainteresowanie dziećmi, a co dopiero swoją żoną... I teraz pojawia się pytanie dlaczego jej mąż stał się właśnie taki? Co ma takiego do ukrycia? Czy Jantar i Miriam odnajdą antidotum na czas? Czy synek Jantar przeżyje? Na te i inne odpowiedzi znajdziecie w książce ,,Jantar i marionetki czasu".

Autorka znowu wstrzyknęła nam dawkę adrenaliny. Od samego początku wiele się dzieje i nie wiemy jak to się zakończy. Strach przed decyzjami wciąż narastała. Nie zabrakło także w powieści tajemnic, obietnic, smutku, złości i radości. Autorka znowu rzuca nas na głęboką wodę i nie pozwala się zatrzymać. 

Podsumowując autorka kolejny raz mnie nie zawiodła, wstrzyknęła mi dawkę adrenaliny i zapewniła bardzo dobą zabawę wśród bohaterów. Swoim lekkim i ciekawym stylem pisania zapewniła mi piękne chwile, przepełnione strachem, smutkiem, radością wśród bohaterów. Nie zabrakło także motywów science fiction. Gorąco polecam! 

Tytuł: Jantar i marionetki czasu
Autor: Joanna Terka
Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
Ilość stron: 140
Ocena: 6/6

Jantar i Słońce



Joanna Terka- Urodziła się w Zabrzu. Jest absolwentką Wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka i pracuje w Piotrkowie Trybunalskim. W wolnych chwilach poświęca się swojej pasji - pisaniu. 

(Wiadomości wzięte z Lubimyczytać.pl)

Główną bohaterką jest Jantar kobieta wysoka, smukła, o długich, czarnych włosach i brązowych oczach. Daleko miliony lat świetlnych od Ziemi i w innej czasoprzestrzeni znajduje się jej rodzima planeta- Kromeria. Z zawodu jest specjalnie wyszkoloną agentką jedyną, która zachowała swoje emocje dzięki, którym zakochała się w ziemskim mężczyźnie Marcusie i to z wzajemnością. 

Jantar została wysłana na ziemię nie bez powodu. Kromerianie nie wiedzieli, dlaczego nagle znikają miliony mieszkańców. Skąd się biorą nieznane choroby dziesiątkujące ich miasta, czemu powietrze staje się zatrute i skąd się biorą nagłe zmiany klimatyczne prowadzące do kataklizmów o niewyobrażalnych konsekwencjach. Na początku nie wiedzieli co się dzieje z ich planetą, aż któregoś dnia odkryto, że wszystkiemu jest winna Ziemia i postępowanie jej mieszkańców. Zadaniem Jantar było zlikwidowanie ziemianina, który przyczynił się do katastrofy na jej planecie.

Lecz sprawy się skomplikowały... Po nieudanej misji, zostaje sprowadzona na swoją planetę, gdzie staje przed Radą, która chce ją ukarać za złamanie dwóch najważniejszych zasad : zawalenie zadania i zakochanie się w ziemianinie. Co ją teraz czeka? Izolatka? Więzienie? Czy zobaczy jeszcze swojego ukochanego? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie. 

,,Jantar i Słońce"- to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Terki i mam nadzieję, że nie ostatnia.

Książka posiada lekką i ciekawą historię w której przeplatają się wątki science fiction z miłosnymi, przy których nie jesteśmy w stanie się nudzić. Od pierwszego rozdziału jesteśmy rzuceni na głęboką wodę i zastanawiamy się, dlaczego Jantar jest skazana, za co, na jak długo i czy uda jej się uwolnić. 

W powieści odnajdziemy wartką akcję, która co chwilę wstrzykuje nam dawkę adrenaliny, nie pozwala się zatrzymać i co chwilę sprawia, że serce zaczyna mocniej bić. Także nie zabraknie ckliwych i miłosnych uniesień, walki o prawdziwą miłość, oraz o szczęście. Pomimo, że nie przepadam za taką kombinacją powieści z przyjemnością ją przeczytałam z wypiekami na twarzy. 

Autorka napisała bardzo ciekawą książkę, w której uwzględniła interesującą historię osób z różnych planet, którzy się w sobie zakochują. Nie zabrakło autorce wyobraźni, którą moim zdaniem dobrze wykorzystała i bardzo ciekawie opisała. Nie mogę doczekać się następnej części przygód Jantar. Polecam.

Tytuł: Jantar i Słońce
Autor: Joanna Terka
Wydawnictwo:  Literackie Białe Pióro
Ilość stron: 151
Ocena: 6/6

piątek, 1 maja 2015

Podsumowanie kwietnia

Dzisiaj przychodzę do was z moim podsumowaniem kwietniowym. W tym miesiącu bardzo dużo przeczytałam książek, gdyż miałam więcej czasu wolnego niż w poprzednich miesiącach. A więc przeczytałam tak:











A oto moja kolekcja książek :)