Wywiad z Sandrą Nowaczyk- Zapraszam do przeczytania!



1. Skąd pomysł na wydanie własnej książki? 

Nigdy nie miałam w planach wydania książki. A przynajmniej nie teraz, nie w tym wieku. Jednak to prawda, że jeszcze będąc dzieckiem jednym z punktów ,,rzeczy do zrobienia” było posiadanie własnej książki na półce w domu. Teraz za to nie chodziło o wydanie książki, tylko o opowiedzenie konkretnej historii. Wiedziałam tylko, że chcę ją napisać do końca – co miało być dalej, tego już nie planowałam. 

2. Miałaś obawy, że twoja powieść nie ujrzy światła dziennego? 

Szczerze mówiąc – nie. W momencie kiedy zdecydowałam, że chcę się podzielić historią Griffina i Tatum ze światem, nie miałam ani chwili wątpliwości. To pewnie dlatego, że jestem osobą, która ogromnie wierzy w swoje możliwości i nie niszczy pozytywnych myśli przez pesymizm. 

3. Kto cię wspierał w realizacji swojego marzenia? 

Na mojej drodze pojawiło się wielu naprawdę cudownych ludzi. Moi znajomi byli moimi pierwszymi czytelnikami, a ja stale zachęcałam ich, żeby mówili, co zrobiłam źle, co trzeba zmienić, bo jak to znajomi – nie chcieli mnie zniechęcać krytyką. Bardzo wspierali mnie też rodzice. Mama nakłaniała, żeby wysyłać książkę do innych wydawnictw, aby zwiększyć szansę, że ktoś mnie zauważył. 

4. Jakie to uczucie widzieć swoje ,,dziecko" na półkach księgarń? 

Niedawno byłam w księgarni i już na samym przedzie sklepu zauważyłam moją książkę na półce z ,,nowościami”. To niesamowite uczucie spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. I szczerze mówiąc, to czasem mam taki momenty, że to do mnie nie dociera i czuję się, jakbym zaraz miała wybudzić się ze snu. 

5. Czy przeżyłaś podobną historię jak twoi bohaterowie? Czerpałaś opowieść z życia czy raczej ze swojej wyobraźni? 

Nie, wszystko, co umieściłam w książce, jest stuprocentową fikcją. Akurat to pytanie dostaję często od czytelników i za każdym razem podkreślam – to wymyślona historia. Żaden z bohaterów nie jest prawdziwy, niestety. Za to pomysł narodził się zupełnie ot tak – zobaczyłam w wyobraźni scenę z balu i potem jakoś wszystkie wątki połączyły się w jedną historię. 



6. Jak się teraz czujesz po premierze swojej powieści? Emocje opadły czy nadal trzymają w swojej mocy? 

Czuję się momentami, jakbym dalej była we śnie. To jest naprawdę nie do uwierzenia, że coś, o czym marzyłam przez praktycznie całe moje życie i poświęciłam się temu w całości, nagle staje się rzeczywistością. Więc odpowiadając na pytanie – czuję, że najcięższy moment już za mną, ale jednocześnie emocje dalej się mnie trzymają. 

7. Patrząc z perspektywy czasu zmieniła byś coś w opowieści? Inaczej poprowadziła historię, dialogi? 

Wydaje mi się, że nie. Książka przeszła dziesiątki korekt, więc myślę, że jest najlepszą wersją, jaką mogłaby być. Jasne, można by było zmienić jakieś szczegóły, styl mówienia bohaterów, ale podążam za radami Stephena Kinga. A jedna z nich mówi, że powieść jest jak skamielina, którą pisarz musi odkopać. Nie stworzyć! Myślę, że odkopałam historię Tate i Griffa najwierniej, jak mogłam i ich perypetię są, jakie są. Pełne złych wyborów, słów, których potem żałowali, ale trzeba pamiętać, że napisałam powieść o ludziach, a nie superbohaterach. Dlatego pewnie większość z nas będzie mogła utożsamić się z bohaterami i przekonać się, że nikt z nas nie jest idealny. 

8. Masz już plany na nową książkę? Jeśli tak to zdradzisz jakie? 

Jestem w trakcie pisania nowej książki, którą mam zamiar dokończyć w wakacje. Będzie to bardzo kontrowersyjna historia o samobójstwie i przeznaczeniu, jednak na tę chwilę wolę więcej nie zdradzać.


Komentarze