Co (prze)widziała Antonina



Cienka książeczka, którą pochłonie się w parę godzin. Przeczyta się i zaraz zapomni, jednak ,,Co (prze)widziała Antonina to niepozorna opowieść, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Więc o czym jest?

Piotr Malczewski jest policjantem, pewnym siebie, lubi przygody i adrenalinę, ale mimo to w swoich policyjnych działaniach zawsze pozostaje sumienny, pedantyczny, znany ze swej stanowczości i umiejętności podejmowania szybkich decyzji. Pewnego dnia przez okno widzi tajemniczą postać, która na jego oczach morduje napotkaną parę. Od razu biegnie na miejsce zbrodni, jednak po mordercy nie zostaje nawet ślad. Jest jedynym świadkiem zabójstwa, dlatego postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać zagadkę morderstwa bez niczyjej pomocy. Gdy coraz bardziej zagłębia się w śledztwie nowe okoliczności wychodzą na światło dzienne. Czy Piotr odnajdzie mordercę? Jakie przeszkody staną na jego drodze? Co jeszcze przygotowała dla niego autorka? Nie dowiecie się, jeżeli nie przeczytacie. 

Pomimo, że historia powieści jest bardzo krótka spełniła wszystkie moje oczekiwania. Uwielbiam książki, które wnoszą do mojego życia coś zaskakującego, niewiarygodnego, dzięki czemu pozostają w mojej pamięci na długo. Po okładce książki byłam pewna, że to będzie lekka, przyjemna historia na jeden wieczór, która oderwie mnie od zwykłej codzienności. Gdy zaczęłam lekturę dostałam mocno po głowie. To nietypowa opowieść z jaką dotychczas miałam styczność. 

Powieść jest naprawdę nieźle skonstruowana. Zmusza czytelnika do myślenia, do zastanowienia się nad tym co się przed nim rozgrywa. Autorka wodzi nas za nos, wciąga w swoją opowieść, którą chce nam przedstawić. Bohaterowie zapewniają nam niezapomniane wrażenia, przedstawiają nam swoją historię i pozwalają towarzyszyć w rozmaitych przygodach. Z chęcią sięgnę po kolejną książkę autorki. Polecam.

Tytuł: Co (prze)widziała Antonina
Autor: 
Pastewka Marta
Wydawnictwo: Psychoskok
Ilość stron: 122

Ocena: 4/6

Komentarze

  1. Zachęcająca. Lubię czytać takie miłe książeczki.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz