Hiszpański smyczek



,,Pod koniec XIX wieku w miasteczku Campo Seco rodzi się chłopiec. Nikt jeszcze nie przeczuwa, że wkrótce zostanie okrzyknięty królem smyczka i największym wiolonczelistą w historii Hiszpanii''

Opis na książce bardzo mnie zaciekawił, więc z ochotą za nią sięgnęłam. Sądziłam, że to będzie bardzo przyjemna książka na zabicie czasu, ale dała mi dużo do myślenia. 


Głównym bohaterem jest Feliu Delgado. Poznajemy jego historię życia od samych narodzin, razem z nim przeżywamy jego wzloty i upadki, radości, smutki, oraz rozterki. Przedstawia nam obraz swojego życia byśmy zrozumieli, czym na prawdę się kierował, oraz dlaczego stał się takim, a nie innym człowiekiem


Czy wspomnienia opisywane sprawiały mu ból? A jakże, ale nie dlatego by spisać najważniejsze epizody jego dzieciństwa, ale dla następnych etapów drogi, gdzie zmuszony był na nowo spojrzeć na bieg swego życia, na ewolucję własnych myśli i postaw, które w końcu okazały się całkiem nieprzystające do złożoności tamtych czasów. Ból pamiętania i ożywienia wspomnień okazał się jednak tylko cieniem następnych wydarzeń, gdy miał stracić niemal wszystko co było mu najdroższe...


Jak wspomniałam los naszego głównego bohatera poznajemy od wcześniejszego dzieciństwa. Pomimo, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, która dała mu niebywały talent, przeżył, wiele nieszczęść, niż to było konieczne. Jego ojciec zginął na Kubie, gdy miał sześć lat. Po nim pozostał mu niezwykły smyczek. Teraz Feliu i resztą rodzeństwa musiała się opiekować matka, oraz ciotka. Niestety nie powodziło im się w życiu najlepiej, a rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. 


Któregoś dnia mały Feliu wybrał się na koncert sławnego El Nene i zaczął fascynować się wiolonczelą. Dla niego wiolonczela znaczyła wszystko co znał- naturalny świat smaków i zmysłowych doznań. Dzięki El Nene otrzymał szansę nauki gry na instrumencie u najlepszego nauczyciela, gry na wiolonczeli w Barcelonie. Od tamtej chwili wszystko się zaczyna.


Życie małego Feliu bardzo mnie zaciekawiło. Pomimo, że nie udawało mu się w życiu, nie poddawał się. Pomagał mamie jak najlepiej potrafi, uczył się grać na różnych instrumentach by zebrać pieniądze na przeżycie dla niego i mamy. Dzięki wysiłkom zostaje nagrodzony wyjazdem do Madrytu, gdzie pod okiem hrabiego Guzmana nadwornego kompozytora ich królewskiej mości, ma grać dla królowej. Niestety dwór królewski, pełen intryg, oraz zepsucia powoli chyli się ku upadkowi... Życie genialnego muzyka staje się nieustającymi wyborami.  Jakimi więc drogami powinien podążyć?


Czytając kolejne kartki książki czułam się jakby historia życia Feliu wydarzyła się na prawdę. Każdy szczegół, nawet najmniejszy detal był szczegółowo opisany z czego łatwiej potrafiłam wyobrazić sobie wszystkie wydarzenia. Podobała mi się w całej książce fascynacja, oraz zamiłowanie grą na różnych instrumentach. Książka nie nudzi, a wręcz zachęca nas do zapoznania się z dalszymi losami naszego głównego bohatera. Historia nie przytłacza, nie odpycha, a wręcz ciekawi. Autorka zachowała dużo smaku, nie przesadziła w opisach z czego bardzo przyjemnie czyta się książkę. 


Bardzo zachwycił mnie styl autorki i to na czym konkretnie się skupia, by jak najlepiej przekazać opowiadaną historię. Zachwyciła mnie także muzyka, którą w momentach słyszałam we własnej głowie, z jaką pasją i zamiłowaniem zostało wszystko opisane (może dlatego, że sama autorka gra na wiolonczeli, dlatego historia jej zamiłowania została po części opisana).


Podsumowując książka nie tylko opisuje historę gry na wiolonczeli, ale także historię przyjaźni, miłości, poświęcenia się dla innych, oraz, że życie nie zawsze jest usłane różami. Książkę czyta się jednym tchem, z zaciekawieniem i fascynacją poznając kolejne historie życia Feliu. Odkrywałam nowe zaskakujące wydarzenia, poznałam ciekawe postacie z czego jestem bardzo zachwycona. Gorąco polecam. 


Tytuł: Hiszpański smyczek
Autor: Romano-Lax Andromeda
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 608
Ocena: 5/6

Komentarze