Moralność pani Piontek



Gertruda Poniatowska, de domo Piontek niemalże od momentu swojego urodzenia wiedziała, że będzie miała syna, którego wychowa na ludzi. Dlatego, gdy w dziekanacie Akademii Medycznej w Gdańsku przez przypadek otrzymała indeks należący do kogoś zupełnie innego, do mężczyzny o pięknym nazwisku postanowiła, że będzie jej mężem. Doszła do wniosku, że musi Poniatowskego zdobyć jak najszybciej nie zważając na żadne okoliczności. Nie zależało jej na nim samym, ale na jego nazwisku. Młoda panna Piontek używając wdzięku i postępu uwiodła nic nie przeczuwającego Romualda Poniatowskiego, wziął ślub z Gertrudą czego gorzko żałował przez wszystkie lata swego późniejszego życia. 

Wymarzonemu synowi dała na imię Augustyn. O jego edukację matka dbała już od najmłodszych lat. Gertruda konsekwentnie wmawiała synowi, że będzie lekarzem. Gdy zaczął podrastać postanowił zrobić na złość matce zostając nie lekarzem, a inżynierem. Niestety jego silne postanowienie zmieniło się za sprawą obozu żeglarskiego, gdzie musiał opatrzyć skaleczoną nogę. Bez pamięci zakochał się w czynnościach, które wykonał przy ranie. Wtedy zdecydował się pójść na medycynę, ale będąc na drugim roku studiów znowu zrobił mamie na złość i wybrał się na ginekologię.

W wieku swoich trzydziestych piątych urodzin Augustyn oświadczył swojej rodzicielce, że się wyprowadza. Nie miał wprawdzie pojęcia, gdzie i za co się utrzyma, ale był pewien jednego, że od upiornej mamuśki trzeba zwiać jak najdalej i jak najszybciej. Bał się nieco, że jeżeli nie nastąpi to ekspresowo mamuśka zrobi wszystko, by przekonać go do pozostania. Kochał ją, ale całym sobą czuł, że relacje między nimi będą układały się znacznie lepiej, gdy dzielić ich będzie kilka kilometrów. Dlatego, gdy odnalazł ogłoszenie o wynajęciu mieszkania nie zastanawiał się długo. Omówił swoją decyzje z przyjacielem Cyrylem i następnego dnia wprowadził się do jednego z pokoi.

Nie wiedział tylko, że właścicielka miała inne plany co do niego i jego wspólnej współlokatorki Anny Błaszkowskiej, której także wynajęła mieszkanie. Jakie będzie ich wrażenie jak się spotkają? Czy Gertruda pokrzyżuje plany własnego syna? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie. 

W życiu nie chciałabym mieć takiej upiornej matki, piranii, która od najmłodszych lat decyduje o moim własnym życiu, sprawdza i przegląda moje osobiste rzeczy, albo udaje palpitacje serca, lub inne choroby zagrażające jej życiu tylko dlatego bym została w domu i nigdzie nie wychodziła. Taka jest właśnie Gertruda Poniatowska de domo Piontek, która nie jednemu potrafi zatruć życie. Wczytując się w dalsze kartki historii kobieta wydawała mi się istną wampirzycą, która potrafi wyssać pozytywną energię do cna. Nie dziwie się, że jej pierworodny syn w końcu się zbuntował i opuścił rodzinne gniazdko. Jak można wytrzymać z taką kobietą, która ma wszystko zaplanowane, nawet to co chce mieć założone na własnym pogrzebie? Pomimo, że Augustyn opuszcza rodzinne strony jego matka nie przestaje go namawiać do powrotu, albo własnego męża by ten siłą go przyprowadził. 

Już od samego początku nienawidziłam panią Piontek. Z każdym wydarzeniem, gdzie pojawiała się jej osoba, czułam wstręt, odrazę, a także wściekłość. Jak zwykła kobieta potrafi zniszczyć nawet czytelnikowi zwykłą radość z czytania książki? Sama miałam ochotę ją uśmiercić za jej jędzowatość, oraz zapatrzenie we własną osobę. Pomimo, że jej nie polubiłam z przyjemnością przeczytałam historię jej życia, oraz innych bohaterów. Każdy z nich dodał mi dużo radości, szczęścia, złości, oraz podziwu. 

Magda jak zwykle mnie nie zawiodła. Napisała przecudną książkę, pełną humoru, słodko-gorzkiej historii z życia bohaterów pełną pomyłek. Dzięki niej otrzymałam dużo pozytywnej energii do działania, a także niezapomniane chwile przy dobrej książce. A co ty byś zrobił/zrobiła, gdyby trafiła ci się taka matka jak Augustynowi? Zostalibyście z nią? A może wyprowadzili się ? Magda pokazuje życie jakie każdemu z nas mogło by się kiedyś przytrafić. Pełną krzyków, manipulacji, która pomimo wszystkiego dobrego, czy złego zawsze zawiera szczęśliwe zakończenie. Dziękuję ci Madziu za kolejną wspaniałą książkę. Z każdą kolejną historią mam wrażenie, że kiedyś ty uczestniczyłaś w takich, a nie innych wydarzeniach, jakbyś znajdowała się w epicentrum wszystkich historii jakie opisujesz. Dlatego z taką łatwością przyswajam to co mi przekazujesz dzięki swojemu lekkiemu stylowi pisania, oraz ciekawej wiedzy. Jeszcze raz dziękuję za cudowną historię. Polecam. 

Tytuł: Morlaność pani Piontek
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 348
Ocena: 6/6

Komentarze

  1. Proza Magdy Witkiewicz wpisuje się w moje literackie gusta, więc i panią Piontek zapoznam się


    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza