Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria



Autorka tym razem przenosi nas do malowniczego Paryża z roku 1912. Tam na nowo możemy zajrzeć w życie naszej głównej bohaterki Wiktorii. Tym razem przyjechała do miasta miłości w poszukiwaniu swojego narzeczonego Filipa, którego straciła przez nieszczęśliwą pomyłkę. Zapragnęła się z nim spotkać na żywo, bo taką informację jaką otrzymała trzeba było przedstawić osobiście, jednak w głowie wciąż kotłowała się jedna myśl, że mógł ułożyć sobie inaczej życie. Chce go z powrotem sprowadzić do Krakowa by mogli znowu prowadzić szczęśliwe życie. Jednak przez klątwę, która została rzucona także na nią jej los zaczyna płatać różne figle uniemożliwiając dziewczynie spokojnego i udanego życia. Nieszczęśliwy los zaczyna zmieniać otoczenie na jej niekorzyść tak by wciąż miała pod górkę, by nie była szczęśliwa. Jednak dziewczyna się nie poddaje, stawia na swoim i pomimo, że klątwa nad nią ciąży krzyżując jej doszczętnie plany walczy o własne szczęście. Czy jej się uda? Czy odzyska Filipa? Jak potoczą się jej dalsze losy? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie. 

Znowu mamy okazję poznać dalsze losy naszej ukochanej bohaterki, która od pierwszych stron skradła nasze serce. Wciąż miała pod górkę, los nie ułatwiał jej życia, wciąż rzucał jej liczne kłody pod nogi. Jednak wszystko się odmieniło po śmierci ojca i objęciu przez nią apteki, jednak i tym razem los nie był dla niej łaskawy. Przygotował dla niej wiele kłód przez które nie raz miała się przewrócić, lecz i tym razem nie dała się i walczyła o swoje szczęście, które często jej umykało. 

Kolejny raz pani Lucyna Olejniczak mnie nie zawiodła. Poprzeczkę jaką sobie wcześniej postawiła utrzymała na tym samym wysokim poziomie. Doskonale dopracowana w najmniejszych szczegółach. Wciąga, doprowadza do szaleństwa, znowu roztrzaskuje serce na milion kawałeczków. Kolejny raz autorka doprowadziła mnie do łez. Odczuwałam różne emocje jakie towarzyszyły Wiktorii co skutkowało, że powieść bardzo mnie roztroiła emocjonalnie. Bohaterowie jak zwykle rewelacyjnie wykreowani, którzy od pierwszych stron porywają w wir wydarzeń. Z wypiekami na twarzy chłonęłam wszystko co chciała mi przekazać autorka. Towarzyszyłam Wiktorii w codziennym życiu, kibicowałam jej by w końcu mogła być w pełni szczęśliwa. Bohaterka już od samego początku skradła moje serce, więc gdy znowu życie rzucało jej liczne kłody pod nogi strasznie to przeżywałam, aż często przez nadmiar emocji bolała mnie głowa. Gdy coś nie szło po mojej myśli chciałam rzucić czytnikiem w ścianę ze złości. Autorka skutecznie gra na emocjach czytelnika i to w niej uwielbiam bo nic nie jest pewne w jej powieściach. 

Pani Lucyna z lekkością wprowadza nas w niezwykły świat, który chce nam przedstawić. W Wiktorii odnalazłam bratnią duszę, z którą bardzo dobrze się rozumiałam. W powieści nie zabrakło adrenaliny, która wciąż wzrastała lub opadała. Akcja biegła powoli by nagle gwałtownie przyspieszyć, a potem z impetem zahamować. Czułam się jak na istnym rollercoasterze. Powieść pochłania do reszty, a trudna i nieszczęśliwa miłość łamie serce na pół. Gorąco polecam.

Tytuł: Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria
Autor: 
Lucyna Olejniczak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 376
Ocena: 6/6

Komentarze

  1. Nie spodziewałam się, że to może być aż tak dobra pozycja. W takim razie będę miała ją na uwadze, jak tylko ogarnę obecne zobowiązania czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza