Ostatni dzień roku



Sylwester- każdy z nas wyczekuje tego dnia. Gdy tylko wybije północ, a na niebie pojawią się przepiękne kolory nasze dotychczasowe smutne życie, które przeżyliśmy przez cały, nieszczęsny rok odejdzie precz, a na jego miejsce wkroczy zupełnie inne oblicze. Czy to możliwe by po Nowym Roku wszystkie troski i problemy odejdą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Wierzymy w to i trzymamy się tej nadziei często jak tonący brzytwy, jednak nie zawsze idzie to po naszej myśli. Los płata nam różne figle, ale co, gdy najbliższa naszemu sercu osoba wychodzi z mieszkania i nigdy do niego nie powraca? Co wtedy czujemy, gdy nasz dotychczasowy świat rozbija się na tysiąc maleńkich kawałeczków?
 Magda wiedzie w miarę szczęśliwe i poukładane życie. Studiuje, ma kochanego faceta Bartka i pełno planów na przyszłość. Jednak los postanowił poplątać całe jej życie. W mroźny ponury wieczór szykując się na sylwestrową zabawę do jej drzwi niespodziewanie dobija się szwagier- mąż jej starszej siostry. Ten oznajmia jej, że Monika przepadła jak kamień w wodę. Nagle cały świat Magdy runie jak domek z kart. W głowie pojawia się tysiąc myśli. Przecież to Sylwester, siostra mogła się u kogoś zasiedzieć. Jednak po obdzwonieniu wszystkich znajomych i okolicznych szpitali nikt nie ma pojęcia, gdzie może być Monika. Nie zważając na to co działo się dookoła postanowili ją odnaleźć za wszelką cenę. Jak w kalejdoskopie przewijały się twarze, miejsca, ulice, tylko Moniki nigdzie nie było. Wypatrywali ją w tłumie, ale żadna mijana przez nich kobieta nie była upragnioną straszą siostrą Magdy. Rodzina zostaje zmobilizowana do poszukiwań kobiety, ale nie natrafiają na jej ślad. Nie odnaleźli jej w sektach, szemranych spelunach, za granicą, a skrywane dotąd rodzinne tajemnice, które przez zaistniałą sytuację zaczęły wychodzić na światło dzienne sprawiły, że bezpieczny świat Magdy rozpada się bezpowrotnie. Pomimo, że stara się za wszelką cenę być dla rodziny i szwagra podporą, sama zaczyna tracić kontrolę nad własnym życiem.

Mijają dni, miesiące, rok, a po Monice żadnego śladu. Mimo usilnych starań najbliższych, po kobiecie nie ma najmniejszego śladu. Nadzieja na rychły powrót niknie powoli w podświadomości. Jednak życie zamiast iść w końcu do przodu, wciąż stoi w miejscu, wszystko wypada z rąk, szczęście bijące od każdego drażni i irytuje. Przecież zdarzyła się tragedia, więc dlaczego wszyscy dookoła są szczęśliwi jakby nic się nie stało?

Nikt nie chciałby znaleźć się w sytuacji naszej głównej bohaterki Magdy. Żyje sobie spokojnie, uradowana nadchodzącą imprezą ze znajomymi, gdy nagle jedna wiadomość o zaginięciu siostry zmienia jej cały dotychczasowy świat. Teraz nadzieja na szczęśliwe odnalezienie Moniki podtrzymuje ją przy zdrowych zmysłach. Wszystko zaczyna powoli stawać, odchodzą jakiekolwiek chęci do normalnego funkcjonowania, człowiek zaczyna rozpamiętywać minione dni, których się nie spędziło z zaginioną osobą. Autorka bardzo się skupia tutaj na psychice naszej bohaterki z czego jesteśmy w stanie poczuć to co ona przeżywa. Zagłębiając się w historię Magdy czułam jak jej emocje przeszywają mnie na wskroś. Odczuwałam ból, przerażenie, strach, całą paletę emocji jakie towarzyszyły bohaterce. 

Historia z życia wzięta. Często spotykamy się z informacjami o zaginięciach różnych osób, dlatego wiedziałam, że powieść Katarzyny Misiołek poruszy mnie do głębi i nie pozwoli tak szybko o sobie zapomnieć. Jest lekka, ciepła, pomimo tego, że poruszony jest bardzo ciężki temat. Autorka posiada doskonałe pióro, które od pierwszych stron porywa nas w wir wydarzeń i nie pozwala tak szybko się od niej oderwać. Katarzyna wodzi nas za nos, kluczy między różnymi wydarzeniami podwyższając naszą adrenalinę. Ani na moment nie zanudza, a wręcz pochłania w swój świat pełen emocji. Dzięki niej mogłam towarzyszyć bohaterce w jej trudnych chwilach, wraz z nią poszukiwać zaginioną siostrę. Często smucił mnie fakt, że nie mogłam pomóc Magdzie w jej trudnych chwilach, moje serce płakało z bezradności, gdy jej życie przelatywało przez palce jak piasek. Odczuwałam jej emocje, myśli, obserwowałam wszystko co się wokół niej dzieje. Kibicowałam jej z całego serca by nie poddawała się, by nie traciła nadziei, pomimo, że sama zaczęłam ją powoli tracić. Ta powieść rozstroiła mnie emocjonalnie.

Gdy tylko zobaczyłam boską okładkę powieści musiałam ją zdobyć za wszelką cenę. Magnetyzuje, hipnotyzuje. Oczy kobiety przyciągają, a parująca herbata napawa aromatycznym zapachem. Byłam pewna, że zaskarbi sobie moje serce i nie myliłam się. Książka pięknie napisania, rzetelnie, doskonale dopracowana pod kątem emocjonalnym i nie tylko. Sama odczuwałam wiele emocji jakie przekazała mi powieść. Chwyta za serce i nie puszcza do samego końca. Za wszelką cenę chcemy poznać co się stało z Moniką. Analizujemy różne sytuacje, rozważamy, jednak nie jesteśmy w stanie tak łatwo odnaleźć należyte rozwiązanie. Autorka zabrała się za bardzo trudny temat, który opisała z doskonałym rezultatem.

Powieść czyta się jednym tchem. Bohaterowie są tacy sami jak my. Łatwo można się z nimi utożsamić. Przez całą powieść zastanawiałam się jakbym sama postąpiła, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji, jednak nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić. Za bardzo mnie to przerastało. Nikomu nie życzę by przechodził przez takie piekło. Książkę uwielbiam i zaliczam ją do najlepszych. Gorąco polecam.

Tytuł: Ostatni dzień roku
Autor: Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo: Muza SA
Ilość stron: 445
Ocena: 6/6

Komentarze

  1. Książka ta czeka już na mojej półce, więc z pewnością już niedługo ją przeczytam :)
    Przez tak wysoką ocenę i pozytywną recenzję, tym bardziej jestem ciekawa jakie "Ostatni dzień roku" zrobi na mnie wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post :) Właśnie zastanawiam się nad kupieniem tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kilka recenzji tej książki, jednak mnie do niej nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz