Podsumowanie marca



I kolejny miesiąc za mną. Wielkimi krokami zbliżamy się do czerwca... Przeraża mnie myśl o następnych sesjach i zaliczeniach. Chciałabym już ten rok mieć za sobą, wiedzieć, że zakończyłam go z dobrymi ocenami. Niestety jeszcze wszystko przede mną. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że mam czas na czytanie. Dzisiaj przychodzę do was z podsumowaniem marca, znalazły się w nim niezłe perełki o których warto wspominać i polecać :) 

Marzec zaliczam do bardzo udanego miesiąca, nie tylko ze względu na przeczytane książki, ale także na nowe współprace, patronaty, rekomendacje. Miło tak czytać maile w których wydawca, lub autor pyta się czy nie objęłabym patronatu nad daną powieścią. Wtedy mam syndrom cieszyjapy, skacze dookoła jak jakaś wariatka. 

Ten miesiąc żegnam z uśmiechem na ustach, zażegnaliśmy w końcu zimę, słońce wyjrzało zza chmur budząc nas do życia. Moja energia została na nowo naładowana. Jestem w stanie teraz wszystko zdziałać. 

Najmniej spodobały mi się książki pt: Odłamki, Zimowe Panny, oraz Pętla. W miarę dobrze się je czytało, jednak żadna z wymienionych pozycji do mnie nie przemówiła w stu procentach, jak tego oczekiwałam. Jestem bardzo ciekawa co przyniesie kolejny miesiąc. A wam jakie książki zapadły w pamięci?

Komentarze

  1. Syndrom cieszyjapy! Dobre. Miałam go wczoraj, gdy listonosz przyniósł mi książki, na których już położyłam krzyżyk.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza