Nie oddam szczęścia walkowerem


Pewna blogerka zachęciła mnie swoją recenzją do sięgnięcia po książkę ,,Nie oddam szczęście walkowerem". Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja przeczytania powieści, nie wahałam się ani przez chwilę. Byłam święcie przekonana, że opowieść spełni moje czytelnicze wymagania, wciągnie w opowiadaną historię. A jak było?

Los często sobie z nas kpi. Rzuca pod nogi wiele kłód uniemożliwiając drogę ku szczęściu. W swoim rękawie skrywa wiele asów tak, by na dobre uprzykrzyć nam życie. Trzeba się natrudzić, wylać morze łez, nie raz potknąć się, by później móc stanąć z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie można się poddać, oddać losowi szczęścia bez walki. Czasem może warto się natrudzić i przyjąć to, co chce nam zgotować życie?

Historia opowiada o dwóch przyjaciółkach, które po latach na nowo odnawiają swoją przyjaźń. Obie po trzydziestce i każda z nich na swój sposób zmaga się z trudem życia. 

Jagoda jest mężatką i szczęśliwą matką dwójki dzieci. Pracuje w kobiecym czasopiśmie, udzielając porad zagubionym kobietom. Prowadzi ustabilizowane życie, bez zgrzytów i nieporozumień. W jej domu brakuje jednak namiętności, szaleństwa, a pożycie małżeńskie dawno legło w gruzach. Zarówno ona jak i jej mąż stoją po dwóch stronach barykady. To wszystko sprawia, że oboje się od siebie oddalają, a z czasem w ich życie wkrada się rutyna, irytacja, a także obojętność. 

Magda zaś jest rozwódką. Sama wychowuje kilkuletnią córeczkę, z dala od byłego męża. Nie może liczyć na wsparcie bliskich, jest zdana tylko na siebie. 

Dawno temu Jagoda i Magda były przyjaciółkami ze szkolnej ławy. Z biegiem lat ich drogi się rozeszły. Każda z nich zaczęła układać swoje życie zawodowe jak i prywatne, gubiąc wspólny kontakt. Pewnego dnia los kolejny raz ingeruje w świat tych dwóch bohaterek i na nowo krzyżuje ich drogi. Odświeżają to co utraciły, wymieniają się mailami, by mieć ze sobą stały kontakt. Od tego momentu zaczyna się istna lawina zwierzeń. Zaczynają na przemian opowiadać o swoim życiu, które nie jest tym, czego oczekiwały na początku swojej drogi.

Stają się dla siebie wsparciem, jedna drugiej nie potępia, mogą na sobie polegać. Obie znajdują się w tym samym punkcie u progu czegoś nowego, zakazanego. W ich życie wkracza coś, co na nowo roznieca żar w ich sercach. Czy Jagoda i Magda będą w końcu szczęśliwe? O tym musicie przekonać się sami.

Powieść wydawała mi się istnym strzałem w dziesiątkę. Opowieść napisana przez dwie autorki, inna forma przekazu treści z jaką dotąd nie miałam styczności. Na początku książka wydawała mi się nader ciekawa, interesująca. Wciągnęła mnie w swoją historię. Bohaterki poprzez korespondencję odkrywały przede mną swoje żale, emocje, przeżycia, troski, szczęście, a także namiętności. Jednak zagłębiając się coraz bardziej w ich wspólne maile zaczęły mi one ciążyć, nudzić, często prowadzić nawet do irytacji. Wszystko kręciło się wokół ich wiadomości, wsparcia, emocji i nic poza tym. Zabrakło mi w powieści wspólnych spotkań, atrakcji, czegoś innego, co nie jest związane ze światem wirtualnym. Czułam się jakbym czytała korespondencję dwóch przyjaciółek z facebooka, najpierw ciekawie spoglądałam na wspólną wymianę zdań, jednak z czasem mnie to wszystko znudziło i zaczęłam kierować wzrok na coś innego. Takie właśnie odczucia targały mną, im bardziej zagłębiałam się w lekturę. Dlatego w połowie skapitulowałam i odłożyłam ją na półkę.

Nie przeczę, autorki miały ciekawy pomysł na powieść. Stworzyły zupełnie coś nowego, niepowtarzalnego. Od książki bije wiele emocji, historii, które nauczają, skłaniają do refleksji, dają do myślenia. Dzięki mailom mogłam poznać życie obu bohaterek, ich lęki, obawy, nowe doświadczenia w życiu. Zagłębić się w ich wspólną relację, zakosztować ich wspólnych opowieści, poczuć bijące od nich emocje. Jednak z czasem to wszystko zaczęło mi ciążyć, nużyć, doprowadzało do złości i irytacji. Zabrakło mi mocy, energii, który sprawiłby, że nie odłożę książki, aż do zakończenia lektury. Niestety tu czegoś takiego nie było. Oceniam książkę na mocne trzy z plusem. Nie przekonała mnie do siebie jak tego oczekiwałam, ale mam nadzieję, że znajdzie swoich miłośników.

Tytuł: Nie oddam szczęścia walkowerem
Autor: 
Jeż AgnieszkaPłatkowska Paulina
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 464
Ocena: 3+/6

Komentarze

  1. Zaczęłam ją czytać i dzielnie brnę coraz dalej, acz nie jestem zachwycona. Również mam już dość tych maili, im dłużej je czytam tym bardziej mam wrażenie, że są one po prostu mało wiarygodne. Jakie przyjaciółki piszą sobie górnolotne, pełne zachwytów podziękowania za spotkanie? Kto pisze takim językiem nieformalną wypowiedź jaką są właśnie maile?
    Styl wypowiedzi obu kobiet nie różnił się praktycznie niczym i gdyby tak wyciąć osobiste fragmenty dotyczące ich życia, zostawić calą resztę - chyba nierealnym byłoby rozróżnienie która jest kim.
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza