Złote spinki Jeffreya Banksa


Styl Marcina Brzostowskiego jest mi dobrze znany. Miałam okazję przeczytać jego wcześniejsze e-booki jak na przykład: Pozytywnie nieobliczalni, czy Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki. Niestety nie wszystkie trafiły w moje gusta czytelnicze. Gdy autor zaproponował mi przeczytanie jego najnowszej powieści z ochotą się zgodziłam. Chciałam się przekonać, czy tym razem mnie zachwyci, czy jednak nie. Książka jednak musiała swoje odczekać na półce, bym w końcu po nią sięgnęła. Może to i dobrze, że tyle czekała? Bo powiem szczerze- przy tej powieści niezmiernie dobrze się bawiłam i wciągnęła mnie ona bez reszty. 

Akcja powieści toczy się we współczesnym Londynie. Tam zamieszkują Ezekiel Horn- boss miejscowej mafii, Frankie Turbo- podwładny Horna oraz Jeffrey Banks- minister spraw zagranicznych. 

Każdy z nich odgrywa kluczową rolę w powieści. Ezekiel musi pokazać pewnemu Rosjaninowi, kto tu rządzi, Frankie ma za zadanie dostarczyć bezpiecznie torbę z dwudziestoma kilogramami kokainy, a Jeffrey musi odnaleźć złote spinki, które podarowała mu żona inaczej marnie skończy. Losy tych głównych bohaterów z każdą godziną coraz bardziej się komplikują. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Tą przykrótką opowieść można połknąć w parę godzin. Jest tak dobrze i ciekawie napisana, że czytelnik w mgnieniu oka z powrotem odkłada książkę na półkę. Uwielbiam takie tematy, gangsterzy, mafia, przemytniki narkotyków. Autor doskonale zobrazował ten świat, wyśmienicie wykreował postacie, nadał charakter, historię, którą można poznać na kartkach powieści. Pozwolił każdemu z bohaterów opowiedzieć wydarzenia własnymi słowami, czytelnik może zajrzeć w ich myśli, emocje. Czytelnik z każdym rozdziałem staje się kimś innym, raz gangsterem, mafijnym bossem, a po chwili ministrem spraw zagranicznych. 

Jestem trochę rozczarowana objętością powieści. Sami wiecie, że jeżeli coś mi się spodoba, to mogłabym to czytać i czytać w nieskończoność, do znudzenia. Wolę znacznie dłuższe powieści, nie lubię żegnać się z bohaterami zbyt szybko, a przy tych krótkich powieściach czuje pewien niedosyt, syndrom opuszczonego gniazda, ale przyznać muszę szczerze, że pomimo małej ilości stron, historia została doskonale przedstawiona. 

Jest ciekawa, a zarazem zabawna. Przez całą powieść uśmiech nie schodził mi z twarzy. Książka jest tak przedstawiona, że momentami miałam wrażenie jakby tocząca się opowieść miała, gdzieś tam swoje miejsce w prawdziwym życiu, a autor je tylko spisał na kartki powieści, by później w ten niezwykły sposób przedstawić je nam. Widać, że Marcin wiele się natrudził, by realistycznie oddać całą fabułę i to mu się chwali. Jestem zachwycona ,,Złotymi spinkami" i na pewno sięgnę po kolejne historie autora. Gorąco polecam.

Tytuł: Złote spinki Jeffreya Banksa
Autor: Marcin Brzostowski 
Wydawnictwo: e-bookoo.pl
Ilość stron: 138
Ocena: 5/6

Komentarze

  1. Nie znam twórczości autora, a okładka nie przyciąga mojego wzroku, ale po recenzji być może dam szanse powieści :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza