Gregor i Kod pazura- ostatnia, a zarazem najlepsza część ze wszystkich


Podziemie- miejsce do którego ciągle uwielbiałam wracać. Bardzo przywiązałam się do jego mieszkańców, historii z nimi związanych. Dlatego, gdy tylko otrzymywałam najnowszą opowieść z Gregorem od razu zatapiałam się w niezwykłym świecie, który od samego początku zdobył moje serce. Tajemnice, zagadki, niekończąca się przygoda to tylko wisienka na torcie, tego, co zaoferowała mi cała seria z opowieścią o Gregorze i jego przyjaciołach. Niestety to, co piękne musi się kiedyś skończyć.

Bardzo czekałam na ostatnią część historii, więc, gdy tylko ukazała się w zapowiedziach wydawnictwa musiałam ją zdobyć. Na nowo wstąpiłam do niesamowitego miejsca, spotkałam się z tymi, którzy wnieśli do mojego życia wiele ciepła, a także niezapomnianych przygód z nimi związane. Adrenalina nie odstępowała na krok, a strach o bohaterów nie pozwalał racjonalnie myśleć.

Do tej pory wszyscy w Podziemiu ukrywali przed Gregorem prawdziwe znaczenie przepowiedni jaką pozostawił założyciel miasta. Chłopiec domyśla się, że może skrywać coś niebezpiecznego, ale nie spodziewa się tego, że mówi o śmierci wojownika. Niestety Gregor nie ma zbytniego pola manewru, jego najbliżsi wciąż przebywają w Regalii, a przyjaciele potrzebują pomocy, by pokonać armię szczurów, która dobija się do bram miasta. Lada moment rozpocznie się wojna, a on będzie musiał spełnić swoje przeznaczenie. Czy mu się uda?

To już koniec? Dlaczego? Nie chce rozstawać się z tą przepiękną historią, z jej bohaterami i ich opowieścią. Chciałabym trwać w ich świecie jeszcze przez długi czas, czytać o ich zmaganiach, wędrówkach, by zrozumieć przepowiednię. Więc nim zabrałam się za finalną recenzję powieści musiałam ostudzić emocje, które jeszcze buzują w moim organizmie. Do teraz czuje ogromny smutek, że na dobre pożegnałam się z Podziemiem i jego mieszkańcami. Z tym fantastycznym miejscem, któremu oddałam cząstkę siebie. Gdy otrzymywałam kolejną przygodę z Gregorem czułam się jak dziecko, które otrzymało upragnioną czekoladę. Ale zamiast się nią delektować, pochłaniałam ją zachłannie.

Suzanne Collins stworzyła oryginalną opowieść z interesującym wątkiem w tle, akcją i przygodą. Otwiera przed nami świat, który musimy sami odkryć. Wlewa w nasze serca niepewność o bohaterów, jak ich wspólna historia się zakończy. Pobudza wyobraźnię, zmusza do intensywnego myślenia. Od początku do końca trzyma czytelnika w napięciu. Nie ma czasu na nudę, czy odpoczynek. W tej jak i w innych powieściach tej serii ciągle coś się dzieje, akcja nie zwalnia, lecz wciąż nabiera niebezpiecznego tępa.

Kolejny raz autorka rzuca czytelnika na głęboką wodę, do chaosu jaki sama rozpętała. Podziemie to labirynt do którego trafia każdy z nas, musimy pobudzić szare komórki do myślenia, by się z niego wydostać i nie dać się zabić. To przyjemna zabawa, przygoda o której się nie zapomina. Na pewno jeszcze nie raz powrócę do historii Gregora, za bardzo się z nim zżyłam, nie prędko o nim zapomnę. Gorąco polecam!

Tytuł: Gregor i kod pazura
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 440
Ocena: 6/6

Komentarze

  1. Gregor jeszcze przede mną, ale muszę się w końcu zabrać, bo wszędzie widzę pozytywne recenzje :)
    PS obserwuje i zapraszam do mnie :)
    http://recenzjebrunetki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza