Jagoda- trzecia, a zarazem ostatnia część przygód bohaterów, którzy zagościli w moim sercu na dobre. Pod patronatem CzBK


Po przeczytaniu lektury zawsze mam trudność z napisaniem recenzji. Czy to pozytywnej, czy negatywnej. Myśli kłębią się niemiłosiernie w głowie nie pozwalając normalnie funkcjonować, emocje, które towarzyszą mi nawet po odłożeniu książki na półkę nie ustępują, lecz z coraz większą mocą uderzają w podświadomość niszcząc spokój i opanowanie. Potrzebuje wtedy kilku dni na ostudzenie rozszalałych wrażeń, przeżyć, przemyśleć, to wszystko, co przekazała mi fabuła opowieści. Często refleksja zajmuje mi kilka godzin, a czasami wiele dni. Nie łatwo zebrać myśli w całość, gdy na głowie ma się inne obowiązki typu nauka, czy spędzanie miło chwil z chłopakiem. Jednak na przemyślenia względem najnowszej powieści Anny Kasiuk nie musiałam długo czekać. Wystarczyła noc i piękne wspomnienie magicznych Łowisk, które pozwoliły mi na uspokojenie się, wyciszenie i spojrzenie z dystansu na całą opowieść.

Autorkę znam już nie od dziś. To bardzo sympatyczna osoba, ciepła, przyjazna, o złotym sercu. Zawsze pomoże w potrzebie, wyciągnie rękę, gdy jest źle i da mentalnego kopa w cztery litery, gdy wiara w osiągnięcie celu przyćmiewa żal, ból i strach. Od dnia, kiedy ją poznałam wiedziałam, że niejeden raz usłyszę o niej i jej twórczości. Po przeczytaniu ,,Piąte- nie zabijaj'' widziałam ogromny potencjał i warsztat pisarski, który po doskonaleniu przez ostatni okres od debiutu niebywale wzrósł i to widać. Z kolejnymi powieściami Anna coraz bardziej się rozwija, udoskonala, bardziej skupia się na detalach, emocjach jakie towarzyszą bohaterom i to jest niesamowite. Dlatego nie mogłam wprost doczekać się kontynuacji opowieści i historii Łowisk, którą do tej pory mi przedstawiła. Radościom nie było końca, gdy otrzymałam odpowiedź od wydawnictwa w sprawie mojego patronatu, a później otrzymaniu lektury do przeczytania. Wszystko, co do tej pory robiłam odeszło w odstawkę na rzecz tych, których podczas wakacji musiałam porzucić, a teraz na nowo powrócili, by opowiedzieć o swoim losie, jaki zgotowała im autorka.

Nic nie jest takie jak być powinno. Zamiast szczęśliwego życia z happy endem, jest pasmo niepowodzeń, bólu i straty. Majka nie tak wyobrażała sobie życie na Łowiskach. Pomimo przeciwności losu stara się ułożyć sobie życie u boku Roberta, co nie jest łatwe, gdy wciąż w odmętach podświadomości pojawia się obraz tego, którego utraciła. Wszystko się jednak zmienia, kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży. Tylko z którym Ławczukiem? Powraca także Paweł z Matyldą, która kolejny raz będzie pociągać za sznurki, by wszystko zniszczyć. Jak to się skończy? Czy Majka będzie w końcu szczęśliwa?

Szkoda, że ulubiona przeze mnie historia dobiegła końca. Nie chciałam się z nią w ogóle rozstawać. Z jej magicznym, bajkowym miejscem, ciekawymi, barwnymi bohaterami, którzy na dobre podbili moje serce. Ja tam zapuściłam swoje korzenie, to jest już mój niezwykły świat, który oczarowuje swoim przepychem, spokojem, zielenią, a także tajemnicą, klątwą, które istnieją od kilku pokoleń. Kolejny raz przeżywałam wszystko z ogromnymi wypiekami na twarzy, chłonęłam otoczenie szeroko otwartymi oczami, czułam wiele cudownych zapachów, które pobudzały moją wyobraźnię. Autorka cały krajobraz przedstawiła z niebywałą precyzją. Czytając opowieść czułam się jakbym uczestniczyła w historii Łowisk, jakbym była ich wspólną częścią. Mogłam towarzyszyć bohaterom na każdym kroku, obserwować ich poczynania z przeciwnościami losu, widzieć ich emocje, które wciąż malowały się na ich twarzach. Brać czynny udział w ich spólnym życiu, śmiać się z nimi, płakać, poszukując odpowiedzi na przeróżne pytania. 

Autorka nieźle poharatała moją duszę i serce. Dzieląc się z nią moimi przeżyciami w trakcie lektury, nie raz miałam do niej pretensje, że pokierowała historią bohaterów tak, a nie inaczej. Że nie pozwala mi racjonalnie myśleć, bo wciąż żyje magią Łowisk, nie potrafiąc się na dobre od niej uwolnić. Chwaliłam za cudowne i dogłębne opisy, dopytywałam o przebieg wydarzeń, gdy nie był mi do końca zrozumiały i za to Annę kocham, Bo zawsze znajdzie chwilę, by ze mną porozmawiać. 

Fabułę jak zwykle doskonale przemyślała (jednak często byłam zła, za niekorzystny dla mnie przebieg wydarzeń). Trzyma w napięciu od pierwszej strony, aż do samego końca. Nie wiadomo, co w międzyczasie się wydarzy. Co tym razem spotka bohaterów, jest to ogromny plus, gdyż czytelnik nie jest w stanie się przy powieści znudzić i dowiedzieć się w połowie lektury jaki będzie jej koniec. Adrenalina wzrasta, by zaraz spaść na łeb na szyję. Opowieść owija się niczym macki, chwyta swoją ofiarę szczelnie, nie pozwalając się oderwać od czytanej lektury, a po skończeniu wciąż trzyma w swoich sidłach tak byśmy o niej nie zapomnieli, lecz wciąż żyli jej historią. Nie zabraknie gęsiej skórki, która pojawia się przy mroczniejszych scenach. Strach, niepewność, ból, a także miłość, radość i szczęście, ale co zwycięży?

Jeśli chodzi o bohaterów do teraz do końca nie jestem przekonana do postaci Pawła. Od pierwszej części nie zapałałam do niego zbytnią sympatią, a z każdym kolejnym rozdziałem moja złość do jego osoby wzrastała. Nie potrafiłam zrozumieć jego postępowania, nie raz chciałam wejść do książki i uderzyć go w twarz za myśli, czy działania. Moja ocena nie zmieniła się do niego nawet, gdy zaszła w nim gwałtowna zmiana, wciąż w sercu i duszy pozostawała ogromna rana za to jak wcześniej postępował. Co do Roberta, jestem całym sercem za nim. Od razu go pokochałam i kibicowałam mu całą sobą, by w końcu ułożył sobie życie szczęśliwie. A jeśli chodzi o Majkę- to emocje jakie towarzyszyły mi względem tej postaci wraz z kolejnymi rozdziałami zmieniała się: raz byłam na nią wściekła za to jak postępowała, później współczułam jej, że trafiła między młotem, a kowadłem, raz byłam z nią bardzo szczęśliwa, a później smutna. Jednak patrząc na całość wszystkich postaci jestem bardzo zadowolona z ich przedstawienia i nie raz do nich powrócę.

Podsumowując jest to najlepsza polska saga jaką do tej pory miałam okazję przeczytać. Nie tylko pobudziła wyobraźnię, podbiła serce, wlała wiele emocji, które wirują wokół mnie do tej pory, ale także nauczyła mnie kilku ważnych kwestii, pozwoliła inaczej spojrzeć na otaczający świat, oraz zaspokoiła łowcę przygód, który we mnie żyje. Gorąco polecam.

Tytuł: Jagoda
Autor: Anna Kasiuk
Wydawnictwo: Noveares
Ilość stron: 355
Ocena: 7/6

Komentarze

  1. Po takiej recenzji chętnie sięgnę po tę książkę, o autorce jeszcze nie słyszałam, ale z przyjemnością wpisuję na listę książek do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się z twórczością autorki zapoznać ;) Świetnie pisze!

      Usuń
  2. Lubię sagi książek, bo przynajmniej możemy "spotykać" się z bohaterami częściej:) Akurat o tej jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja recenzja jest najlepszą rekomendacją tej lektury!
    Nic tylko samemu się o tym przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło <3 Cieszą mnie takie słowa <3

      Usuń
  4. Po takiej recenzji, książka ta wskakuje do mojej kolejki "do przeczytania" :) Dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj że dwie poprzednie są z innego wydawnictwa :) i mają tytuł : Lewy Brzeg i Mroki Łowisk :)

      Usuń

Prześlij komentarz