Kiedy będziemy deszczem- czy to był dobry wybór?


Coraz częściej sięgam po thrillery. By czuć gęsią skórkę na plecach, strach, przerażenie. Pobudzać szare komórki do intensywnego myślenia, przeżywać wydarzenia w wielkim skupieniu pozwalając prowadzić się prosto w paszczę lwa. By później w finale poskładać wszystkie puzzle w jedną całość. Lubię się bać, rozwiązywać zagadki, zaglądać w umysł bohaterów, lub wcielać się w ich postać. Widzieć wszystko ich oczami lub być cichym obserwatorem wydarzeń. Świetnie się przy takich powieściach bawię, mam zapewnioną adrenalinę, palpitacje serca, mrożącą krew w żyłach opowieść, tajemnice, sekrety, kluczę między zdarzeniami. Sięgając po ,,Kiedy będziemy deszczem" spodziewałam się emocjonującego thrillera, który wbije mnie w fotel, zapewni opowieść trzymającą w napięciu, oczekiwałam zaskakujących zwrotów akcji. Niestety zawiodłam się.

Inga- żona robiącego karierę holenderskiego maklera i matka dwójki dzieci, pewnego dnia wychodzi z psem na spacer i słuch po niej ginie. Przerażony mąż zaginionej zgłasza się na policję. Zostają wszczęte poszukiwania kobiety. Z czasem na światło dzienne wychodzą prawdy o Indze, o których mąż w ogóle nie wiedział. Czy kobieta zostanie odnaleziona? Czy poznamy przyczynę jej zniknięcia?

Otrzymałam niezbyt ciekawą kryminalną obyczajówkę w której zabrakło mi adrenaliny, zaskakujących zwrotów akcji, dreszczyku emocji. Brak tempa, monotonia, zero czegokolwiek. Historia ciągnie się niemiłosiernie. Jedynym plusem powieści jest język i styl autorki. Mimo, że często chciałam odłożyć lekturę na półkę i już nie wracać do jej historii, jednak ciągle mnie coś do niej ciągnęło. Ciekawość jak opowieść może się potoczyć i zakończyć. Plusem lektury jest niezwykła kreacja bohaterów, która moim skromnym zdaniem wyszła bardzo dobrze. Są prawdziwi, nieprzekoloryzowani, borykają się z problemami dnia codziennego, jak my sami. 

Wiele osób utożsami się z główną bohaterką i z przejęciem będzie obserwować jej los, decyzje jakimi się kierowała, jakie emocje towarzyszyły jej przy wyborach odpowiednich ścieżek którymi zdecydowała się podążać.
Dodatkowo książka dostarcza refleksji. Zmusza do zastanowienia się nad tym, co jest w życiu najważniejsze. Nie zabraknie ciekawych emocji, smutnych historii o niespełnionych marzeniach, o tym jak nie popaść w monotonię życia, jak je urozmaicić i ulepszyć. Niestety książka nie zachwyciła mnie tak jak tego oczekiwałam na początku, dlatego trochę straciła w moich oczach. 

Akcja została kompletnie inaczej poprowadzona, skupiła się na studium emocjonalnym głównej bohaterki, co nią kierowało, co przeżywała,zamiast przybliżyć policyjne śledztwo, a tego oczekiwałam. Ono zeszło na dalszy plan, przyćmione losem Ingi. Czytelnicy zapewne chętnie sięgną po tę powieść, ponieważ jest emocjonująca, bardzo dobrze napisana, daje do myślenia, skłania do refleksji i na pewno umili czas. Dla mnie nie była tym, czego oczekiwałam, jednak definitywnie jej nie skreślam, bo nie była też aż taka zła. 

Tytuł: Kiedy będziemy deszczem
Autor: Dominika van Eijkelenborg 
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 432
Ocena: 3/6

Komentarze

  1. Mam w planach i czuję, że też będę lekko zawiedziona ☺ Jak chcesz naprawdę dobrego thrillera to polecam "Kamuflaż" Ewy Ostrowskiej. Tam naprawdę ciary chodzą po plecach😀

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza