Wilcze kobiety- opowieść od której nie sposób się oderwać


Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, kocham twórczość Hanny Greń. Za jej poczucie humoru, za lekki i przyjemny okraszony strachem styl, za historie pełne niepewności, barwnych bohaterów, adrenalinę i doskonałą intrygę. Nigdy nie wiadomo jak opowieść zakończy się i to mi bardo odpowiada. Nie jest przewidywalna. Potrafi zaskoczyć, wbić w fotel, podnieść ciśnienie i nie tylko. To jedna z nielicznych autorek, które ubóstwiam i po literaturę których chętnie sięgam. Hania zajmuje szczególną półkę, gdzie nie tylko ja, mama, ale też i babcia z przyjemnością do niej zagląda i zatapia się w niezwykłe historie wykreowane przez tę autorkę. I zawsze we trzy niecierpliwie wyczekujemy jej kolejnych powieści.

Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zlikwidowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku- Białej. Szef ich gangu siedzi w areszcie, a zebranie dowodów to tylko kwestia czasu. Niestety szybko do tego nie dojdzie ku niezadowoleniu policjantów. Jeden z ich świadków, który miał zeznawać w sprawie- został brutalnie zamordowany, a drugi - zniknął. Trwają poszukiwania mordercy, w międzyczasie zostaje odnaleziona kolejna ofiara. Czy została zabita przez tą samą osobę? Kto za tym wszystkim stoi?

Niedawno w moje ręce trafiły ,,Wilcze kobiety'' z czego bardzo się cieszę, bo mogłam znowu wejść do świata postaci, które od początku cyklu Wiślańskiego skradły moje serce. Zaczynając opowieść czułam się jakbym witała się ze starymi przyjaciółmi, z którymi od dłuższego czasu nie miałam kontaktu, a teraz na nowo mogę wczytywać się w ich codzienne perypetie. Co się u nich zmieniło, czy przeżyli coś ciekawego, jakie emocje im towarzyszą. I to właśnie uwielbiam w powieściach Hani. Wchodząc do świata bohaterów czujemy jakbyśmy brali czynny udział w ich wspólnym życiu. Dzięki temu są nam bliżsi, możemy się z nimi utożsamiać, a nie patrzeć z boku i w opowieści czuć się nie na miejscu. Gdyby postacie istniały naprawdę chciałabym się z nimi zaprzyjaźnić, poznawać ich przygody, razem się z nimi śmiać i szukać z nimi rozwiązań zagadek.

Co do fabuły powieści od samego początku zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń. Trafiamy do szczególnej sceny, a w naszych głowach rodzi się pytanie: kto za tym stoi i jaki miał w tym wszystkim motyw? Autorka wodzi nas za nos, podrzuca mylne tropy tak, byśmy nie dowiedzieli się prawdy. Nieźle potrafi namieszać w głowie. Gdy myślałam, że znalazłam mordercę, autorka zadbała o to by mój typ okazał się mylny. Niczego nie można być pewnym. Ktoś tu dobrze udaje niewinnego.

O czym warto jeszcze wspomnieć? Na pewno o ciekawie poprowadzonych wątkach, które tworzą spójną całość. Idziemy od nitki do kłębka po drodze natrafiając na różne przeszkody, które nie ułatwią nam drogi do szczęśliwego zakończenia. Niektóre wydarzenia szokują, wywołują łzy, złość i chęć uduszenia autorki za takie, a nie inne zdarzenia jakie mają miejsce w książce. Do tego możliwość poznania starych bywalców, których mieliśmy okazję poznać we wcześniejszych tomach, ale też i nowych, którzy wprowadzają do fabuły pikanterię, podgrzewają akcję i zapewniają naprawdę wiele emocji. Humorem najbardziej książki Hani się wyróżniają. Nie tylko bowiem tajemnice i zagadki w książce Hani odnajdziemy, ale też żywe, barwne, ciekawe postacie, których nie sposób nie pokochać całym sercem.

Powieści autorki są idealne na każdą porę. Każdy czytelnik odnajdzie tu coś dla siebie. Ja odnalazłam przyjaźń, miłość, adrenalinę, interesująco poprowadzoną opowieść, wiele tajemnic, emocji i wiele więcej! Dajcie się ponieść wyobraźni i zawitajcie do świata policjantów! Gorąco polecam!

Tytuł: Wilcze kobiety
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 352
Ocena: 6/6

Komentarze

Publikowanie komentarza