Martwe dusze - jest dobrza ale mogła być jeszcze lepsza


Pierwsza część była fenomenalna. Była jedną z najlepszych książek jakie miałam okazję przeczytać w starym roku. Do drugiej zabrałam się z ogromnymi oczekiwaniami, moja poprzeczka została postawiona wysoko. Niestety ,,Martwym Duszom'' nie udało się jej przeskoczyć.

Książka ma swój potencjał, zaczyna się bardzo ciekawie, fabuła wciąga, ale zabrakło mi tu tego dreszczyku grozy, tej adrenaliny towarzyszącej na każdym kroku przy pierwszej części, tego zniecierpliwienia, co wydarzy się dalej. Nie było zaskoczenia, emocje nie były tak silne jak w przypadku pierwszej części. Trzeba jednak przyznać, że autorka utrzymała powieść w tym samym mrocznym poziomie, w klimacie zepsucia. Nie oszczędzała bohaterów, za każdym razem podrzuca im liczne kłody pod nogi. Są zepsuci, brudni i przedstawiają tylko swoją ciemną stronę natury. Nie sposób ich polubić i nie można wręcz czuć wobec nich żalu, gdy kpił z nich los.

Mimo, że nie ma grozy, adrenaliny trzymającej od początku do końca, lekturę pochłania się w zastraszającym tempie. Czytelnik jest ciekawy, co wydarzy się dalej, dlatego z przyjemnością zatraca się w świecie, który wykreowała autorka. To bardzo dobrze napisany kryminał obyczajowy. Nie tylko są morderstwa, śledztwa, które trzeba rozwiązać, ale także rozterki postaci, jakie emocje im towarzyszą w danych sytuacjach. Co czują, z czym się borykają. Jak mówiłam każda z postaci ma wiele skaz. Oni nie są idealni, popełniają masę błędów, których konsekwencje odczują z czasem, nawet bardzo dotkliwie. Nie sposób ich lubić.

Najbardziej znienawidzoną przeze mnie postacią jest Krzysztof Bugaj. Od samego początku psioczyłam wobec jego postępowania, że mimo deklaracji nie potrafił się zmienić, nie mógł się powstrzymać. Facet, który myśli tylko o jednym i musi zdobyć wszystko, co się rusza. Jak ja nienawidzę takich osób, którzy nie zwracają uwagi na uczucia innych, myślą tylko o zaspokajaniu swoich potrzeb. Za każdym razem, gdy ten bohater grał pierwsze skrzypce w opowieści, miałam chęć go udusić, bo tak przedmiotowo nie traktuje się żadnej kobiety.

Podsumowując w powieści zabrakło mi emocji, grozy, przerażenia, gęsiej skórki, które towarzyszyły mi w pierwszej części, niemniej bardzo dobrze i szybko czytało mi się lekturę, postacie zostały świetnie wykreowane, były takie prawdziwe, namacalne, charakterne. Do samego końca nie wiemy, kto jest mordercą i to na plus, bo niczego nie można być pewnym. I powiem wam, że końcówka jest mocna! Nie mogę doczekać się kolejnej części, a wiem, że niebawem pojawi się na rynku wydawniczym. Polecam.


Tytuł: Martwe dusze
Autor: Daria Orlicz
Wydawnictwo: HarperCollins 
Ilość stron: 288
Ocena: 4/6 

Komentarze

  1. Serii niestety jeszcze nie miałam okazji poznać, ale z chęcią to nadrobię.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza