Wywiad z Agnieszką Walczak - Chojecką


1. Skąd pomysł na stworzenie historii Hermana, czyli powieści „Naprawdę jaki jesteś”?

Trudno powiedzieć, co było konkretnym impulsem, że w mojej głowie zrodził się pomysł na opowieść o osobie transseksualnej, ale nosiłam się z nim od jakiegoś czasu. Nie chce mi się już pisać historyjek lekkich, łatwych i przyjemnych, choć to oczywiście nie znaczy, że nigdy takiej nie napiszę. Coraz bardziej interesują mnie tematy ważne społecznie. A „Naprawdę jaki jesteś” dotyka problemu tolerancji.

Odkąd pamiętam wydawało mi się niezwykle poruszające to, że można urodzić się w nieswojej skórze. Jako pisarkę bardzo interesuje mnie ludzka psychika, a zwłaszcza jej funkcjonowanie, gdy człowiek znajdzie się w potrzasku. Dlatego w powieściach tworzę często historie osób, które znalazły się w sytuacji bez wyjścia. A czyż można być w większym potrzasku niż urodzić się w niewłaściwym ciele?


2. Czy robiłaś research przed przystąpieniem do pisania?

Oj, tak! Bez dogłębnego researchu nie wyobrażam sobie takiej powieści. Przed napisaniem jej gromadziłam informacje dotyczące przede wszystkim trzech obszarów: transseksualizmu, Warszawy lat trzydziestych (w tym przedwojennych kabaretów) oraz działalności Ruchu Narodowo-Radykalnego Falanga.

Musiałam zrozumieć na czym polega trasseksualizm, czym różni się on od innych zaburzeń tożsamości płciowej i z jakimi problemami borykają się osoby transspłciowe. Czytałam wiele opracowań, relacji na forach internetowych, m.in. na stronie fundacji Trans-Fuzja, oglądałam filmy. Jednak mojej powieści nie byłoby bez poznania osoby transseksualnej. Jestem ogromnie wdzięczna Monice, że zechciała podzielić się ze mną swoją historią i niejako wpuściła mnie do swojego serca i głowy. Rozmowy z nią były dla mnie najważniejsze.

Gdy skończyłam pracę nad książką, zastanawiałam się, czy udało mi się oddać psychiczne turbulencje, przez które przechodzą ludzie urodzeni w nieswojej skórze. Z duszą na ramieniu przesłałam tekst Monice. Ona stwierdziła jednak, że sama by tego lepiej nie napisała. Muszę przyznać, że jej słowa sprawiły mi ogromną satysfakcję.


3. Dlaczego opowieść osadziłaś w latach trzydziestych, a nie w latach współczesnych?

Pierwotnie rzecz miała dziać się współcześnie, a jej głównym bohaterem miał być śpiewak. Nawet nadałam książce tytuł roboczy „Śpiewak”. Jednak szybko doszłam do wniosku, że dziś, zwłaszcza w środowiskach artystycznych, bycie osobą odmienną nie jest już aż tak szokujące (choć wciąż budzi silne emocje) i postanowiłam cofnąć moją historię w czasie. Była to dla mnie kusząca opcja także dlatego, że już od dawna nosiłam się z zamiarem napisania powieści, której akcja toczyć się będzie w barwnej międzywojennej Warszawie i jej niezwykłych kabaretach. A gdy zaczęłam robić research, tylko się utwierdziłam w przekonaniu, że to muszą być lata trzydzieste, bowiem odkryłam, że właśnie wtedy miały miejsce pierwsze operacje korekty płci na świecie i w Polsce.

4. Jaki fragment powieści sprawił ci największy problem podczas pisania?

Nie przypominam sobie, żebym z jakimś fragmentem miała szczególne problemy. Pewne „niedogodności” pojawiły się natomiast po napisaniu książki, na etapie ostatnich redakcyjnych poprawek. Pomimo że wraz z moją redaktorką Kasią Wojtas bardzo dokładnie sprawdzałyśmy wszystkie informacje zawarte w tekście – typu: od kiedy była kanalizacja w warszawskich domach, jaki rodzaj latarni był najczęstszy na ulicach stolicy, kiedy wynaleziono długopis, to jednak do ostatniej chwili wyskakiwały jakieś kwiatki. Moja koleżanka, znakomita pisarka Ałbena Grabowska, a przy okazji lekarka, która przeczytała książkę jeszcze przed jej wydaniem, zwróciła mi uwagę, że np. obraz szpitala, który stworzyłam w powieści, był zbyt współczesny. Musiałam więc moją powieściową placówkę medyczną szybko cofnąć w czasie.


5. Czym dla ciebie jest tolerancja?

To przede wszystkim bycie otwartym na innych i ich odmienność. Nie ocenianie, nie krytykowanie, tylko empatia.

Myślę, że brak tolerancji wynika często ze strachu przed tym co nieznane, a także z braku chęci do poznania i zrozumienia drugiego człowieka. Tolerancja jest więc dla mnie przeciwieństwem tego.


6. Potrafiłaś wczuć się w sytuację Hermana, by móc później najlepiej oddać jego emocje?

Jak już mówiłam zagłębienie się w psychikę osoby zagubionej między sobą a sobą było dla mnie priorytetem przy pisaniu „Naprawdę jaki jesteś”.

7. Nie boisz się krytyki w stosunku do książki? Że zostanie źle odebrana? Tolerancja jest u nas krucha jak lód. Źle staniesz i wszystko się zawali. Każdy odbiera ją inaczej.

Szczerze powiedziawszy liczyłam na kilka pomidorów, które polecą w moją stronę na spotkaniach autorskich. A tak na serio, to miałam nadzieję, że moja powieść pobudzi czytelników do burzliwej dyskusji na temat tolerancji w naszym społeczeństwie. Nic takiego niestety się nie stało. Być może przyczyniła się do tego strategia promocyjna mojego wydawcy, który wolał nie mówić wprost, jaką historię opowiadam w książce. Mam na myśli opis na okładce i działania PR. A może po prostu poruszony przeze mnie temat jest zbyt niszowy, by zainteresował większe grono.

Cieszę się jednak, że moi wierni czytelnicy, a także blogerzy, tacy jak Ty, którzy śledzą moją twórczość, uznali książkę za ważną i potrzebną, czego wyraz dali w swoich opiniach.


8. Twój tata - literat zaraził cię miłością do pisania?

Zapewne to właśnie on zaszczepił we mnie tego bakcyla. Wiele lat udawałam, że tak nie jest, zajmując się marketingiem w korporacjach, ale od swoich korzeni nie da się oderwać. Przeznaczenie w końcu musiało mnie dopaść. (Śmiech)

9. Którą książkę pisałaś najdłużej?

Jeśli się weźmie pod uwagę czas przygotowań do pisania i samo pisanie, to chyba właśnie „Naprawdę jaki jesteś”. Zwłaszcza, że ta historia przeszła wiele zawirowań. Najpierw planowałam napisać powieść, potem scenariusz filmowy, by w końcu zdecydować się jednak na powieść. Przypuszczam, że u mnie wszystko musi się skończyć tą właśnie formą.

Długo pisałam też Sagę Bałkańską, ale to dlatego, że jest ona trzytomowa i też wymagała pogłębionego researchu. Zresztą ja nie jestem zbyt szybka, jeśli chodzi o pisanie. Stworzenie powieści to u mnie zawsze proces minimum 6 – 8 miesięczny. Jestem w szoku, gdy ktoś mi mówi, że napisał książkę w miesiąc. Uważam, że to niezdrowe i powinno być zabronione. (Śmiech)


10. Skąd pomysł na tworzenie scenariuszy filmowych?

Myślę, że większość pisarzy marzy o tym, by zobaczyć ekranizację swojej powieści. A ja lubię przekuwać marzenia w czyny. Dlatego jakiś czas temu ukończyłam roczny kurs pisania scenariuszy filmowych w Story Lab Pro. Dotychczasowe zobowiązania wobec wydawnictwa trochę mnie hamowały w filmowych zapędach, bo musiałam najpierw napisać powieści, na które miałam podpisaną umowę. Teraz jednak mam trochę czasu, by zająć się tą moją drugą pisarską pasją, więc udało mi się w końcu usiąść do pisania scenariuszy.

11. Czy kiedyś zobaczymy stworzony przez ciebie film?

Raczej film według mojego scenariusza. Mam wielką nadzieję, że tak się stanie, ale do tego bardzo daleka droga. W Polsce nie jest łatwo wydać książkę (chyba, że własnym sumptem), a co dopiero namówić kogoś, by opowiedział na ekranie Twoją historię. To bardzo kosztowne i długotrwałe przedsięwzięcie. Kilka dni temu po przedstawieniu mojego projektu scenariusza filmu trzydziestominutowego usłyszałam od pewnej producentki: „Zrobimy Twój film. To potrwa, pewnie z trzy lata. Nieraz będziemy odbijać się od ściany. Ale zrobimy.” Więc tego się trzymam.

12. Gdyby twoja książka „Naprawdę jaki jesteś” miała być zekranizowana, to kto zagrałby Hermana?

Scenarzysta nie ma niestety wpływu na obsadę, ale jeśli mogłabym kogoś wskazać, to w roli Hermana widziałaby znakomitego młodego aktora Jakuba Gierszała. Wierzę, że świetnie odegrałby tę niejednoznaczną, wielowymiarową postać. Myślę też, że dla wielu innych aktorów ta rola mogłaby być bardzo ciekawym zawodowym wyzwaniem.



Komentarze

Prześlij komentarz