Cicha noc - przepiękna historia dziejąca się w Dreźnie



Gdy przyjechałam pierwszy raz do Drezna w 2019 roku, akurat właśnie w okresie zimowym, zakochałam się w tym miejscu. Czułam, jakbym przeniosła się do bajkowego świata. Te kolory, dźwięki, zapachy, śmiech ludzi, ożywione rozmowy, gra świateł, ciepło, harmonia. Przepiękne ozdoby świąteczne cieszące oko, przepyszne potrawy, muzyka sącząca się z rozmaitych restauracji. Oczarowałam się, bijące zewsząd ciepło otuliło swymi ramionami i mimo tłumów ludzi, nie czułam się przytłoczona, wszystkimi zmysłami chłonęłam bajkowy świat. Teraz do Drezna przyjeżdżam w okresie letnio-jesiennym. Również w tym czasie miasto potrafi zachwycić kolorową barwą, ludźmi, zabytkami. Uwielbiam to miejsce, tę grę świateł, która odbija się w oknach budynków i w toni Łaby, gdy kolejny raz przechodzę przez most Augusta. Podróże tramwajem, w którym słychać wiele języków, wieczorne spacery po Altmarkt. Za każdym razem, gdy wracam, czuje się, jakbym odwiedzała przyjaciela, którego dawno nie widziałam. Tak dobrze się tu czuję. 

Sięgając po książkę ,,Cicha noc'' na nowo przeniosłam się do tamtych czasów. Przepełniła mnie ciepłem, otuliła spokojem, czułością, całą paletą emocji. Pojawiają się w niej trudniejsze tematy, jak brak szczerej rozmowy, choroba, która definiuje prawdziwe relacje od tych fałszywych, gdy pojawia się jakaś przeszkoda, czy przeskoczy się ją wspólnie, czy jednak samotnie. Niewyjaśnione sprawy, które ciągną się latami za człowiekiem, różne oblicza starości, jak niektórzy do osób starszych podchodzą z lekceważeniem, nieuwagą, bagatelizują symptomy, objawy, które później doprowadzają do różnych nieszczęść. Jednak w książkach Joli zawsze pojawia się płomyk nadziei, osoba, która odczarowuje zły wizerunek. Która przynosi ze sobą ciepło, uwagę, wrażliwość na drugiego człowieka i serce. Czasami natrafiamy na niewłaściwe osoby, na które nie warto zwracać szczególnej uwagi. Są uciążliwe, przynoszą ze sobą wiele złego, ogrom zamieszania i chwilowe nieszczęście, jednak te osoby, które mają serce na dłoni, potrafią odczarować nawet najgorszy obraz.

Dodatkowo czytając powieść, którą mogłam nieraz przeżyć na własnej skórze, odebrałam emocjonalnie jeszcze bardziej. Oczami widziałam siebie przemierzającą przez most, próbującą stworzyć ręcznie gwiazdę, świąteczną struclę. Inaczej odbierałam magię zaklętą w tej powieści. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, otulałam poruszającymi słowami, doceniałam każdą chwilę spędzoną przy tej zachwycającej lekturze, która niestety za szybko się skończyła. W tym cieple wolałabym trwać i trwać bez końca. Jola potrafi nastroić, unieść kilka metrów nad ziemią, zwrócić uwagę na istotne kwestie, które często nam umykają przez wciąż uciekający czas. Zatrzymuje na chwile w delikatności, pięknie, harmonii. Dajcie się porwać tej historii. Oczarujcie się tym Saksońskim klimatem, magią i czarem zaklętej w ,,Cichej nocy''. Gorąco polecam!

Komentarze