Kiedy czasu już dla nas nie będzie - uwielbiam



Czas nieubłagalnie przecieka nam przez palce. Przez gonitwę, ciągłe zabieganie zapominamy o tym, co powinno być dla nas najważniejsze. Szukamy dziury w całym, wciąż analizujemy różne drogi, warianty, którymi moglibyśmy podążyć, próbujemy złapać coś, co jest nieuchwytne, bagatelizując to, co mamy na wyciągnięcie ręki. Spychamy je na margines, mając z tyłu głowy, że jest jeszcze czas, że zrobię to jutro, że teraz coś innego jest ważne, a na to zawsze znajdzie się odpowiednia chwila, a gdy uzmysłowimy sobie, że ta pora wreszcie nadeszła, może być za późno na jakąkolwiek naprawę. Doceniajmy to, co mamy, bo kiedyś może tego zabraknąć. Życie przemija, nikt nie żyje wiecznie, a czasu się nie cofnie. Nie istnieje przycisk ,,reset'', który umożliwiłby skasowanie pewnej decyzji, wyboru, by móc podjąć zupełnie inne kroki, podążyć zupełnie inną drogą, wypowiedzieć proste słowa ,,kocham cię'' nim dojdziemy do słowa ,,koniec''. Przeżyć jeszcze raz chwile, które bezpowrotnie znikną przez prozę życia, pozostawiając w sercu ogromną pustkę, bliznę. Nie... Raz podjętych kroków nie można odwrócić, a gdy to sobie uzmysłowimy, będziemy sobie pluć w brodę, że mogliśmy inaczej postąpić. 

Niepozorna okładka skrywa w sobie istny ładunek emocjonalny. Książka mnie roztroiła, nieraz doprowadziła do płaczu, złości na ludzi, którzy nie odwiedzali swoich najbliższych w domach opieki. Odczuwałam ich samotność, to oczekiwanie na rodzinę, chęć bycia kochanym, potrzebnym, pustkę i pogodzenie się z niechcianym losem zapomnienia przez bliskich, którym wcześniej oddało się całe serce i uwagę.

Mimo smutnych momentów od pensjonariuszy Domu Pogodnej Starości biło zawsze ogromne ciepło. Poznałam ich zwyczaje, historie, za czym tęsknią, o czym marzą. Weszłam do ich świata i zostałam w nim miło ugoszczona. Opatulili mnie ciepłym kocem, przygotowali aromatyczną herbatę i zatopili w niezwykłej opowieści, która trzymała mnie w swoich odmętach od początku do końca. Oprócz pensjonariuszy, którzy otrzymują możliwość bliższego przedstawienia się, bo autorka pozwala każdemu z nich dojść do głosu, nawet jeśli pojawiają się na krótką chwilę, zostaje czytelnikowi przedstawiona postać młodziutkiej Julii. Pogubiona, poturbowana przez życie, z niełatwym i bolesnym bagażem doświadczeń, wkracza do świata pensjonariuszy i wprowadza wiele zamieszania, radości, wzruszeń, ale i ogrom obaw, niepewności i strachu. 

Książkę pochłonęłam w zastraszającym tempie. Poruszyła moje serducho, wywołała całą paletę emocji od radości, wzruszenia, po złość na chichoty losu, na jej niesprawiedliwość. Powieść opowiada o miłości, przemijaniu, bólu, stracie i przyjaźni, która mimo różnicy wieku może zaistnieć w życiu każdego człowieka. Skłania do refleksji, do uzmysłowienia sobie, że czas przemija, że nic nie trwa wiecznie i trzeba doceniać to, co się ma na wyciągnięcie ręki, bo ,,kiedy czasu już dla nas nie będzie'' będzie za późno na ponowne ich naprawienie. Gorąco polecam!

Komentarze

Prześlij komentarz