czwartek, 30 kwietnia 2015

Posłańcy przemian



Marvin- Jego rodzina nie interesuje się nim, zależy na nim tylko jego schorowanej matce, która bardzo mocno go kochała, pomimo, że nie mogła zapewnić mu dostojnego życia co skłoniło go do kradzieży jedzenia. Kiedy jego mama zmarła z czarnych jego oczu zniknęła radość życia, pojawiła się pustka, którą widział nawet dookoła. Wtedy duchy gór postanowiły zająć się małym chłopcem. Ale Marvin był obojętny na to co się działo dookoła i nie zwracał uwagi na zjawiska, które nie raz mu pomogły. Silna tęsknota przysłoniła mu logiczne myślenie, a gdy ojciec znowu się ożenił uciekł z domu. A w lesie spotkało go najdziwniejsze przeżycie...

Marie- Odnalazła miejsce ukryte tak, że nawet jej siostry o nim nie wiedziały, chowała się tam każdego dnia przed innymi. Między wijącymi się pędami zielonych liści znajdował się jej niezwykły świat oddzielony od zwykłych spraw dorosłych. Tam do gęstwiny, ogromnych liści nie przenikało żadne złe ludzkie spojrzenie, ani niedobre emocje, które dziewczynka zdążyła doświadczyć od urodzenia. A któregoś dnia wszystko się zmieniło, gdy musiała pójść do szkoły...


Sams- Ma jedenaście lat i należy do plemienia Indian. Jest bardzo mądrą dziewczynką jak na swój wiek. Gdy komuś dzieje się krzywda potrafi pokazać swoją siłę i determinację. Jest wnuczką szamanki z czego zna wszystkie zaklęcia na przywoływanie duchów, lecz jej moc nie była jeszcze całkiem świadoma z czego musiała dokonać własnego rytuału przejścia. Gdy nadszedł czas podejmowania świadomych decyzji, Sams była gotowa iść tam, gdzie żadne dziecko nie miało prawa przebywać. Musiała poświęcić siebie, aby słońce jeszcze nie umarło...

Hugh- Urodził się w biednej rodzinie na przedmieściach małego miasteczka Yeovil. Jest strasznie milczącym dzieckiem z całej rodziny. Nie bierze udziału w codziennych przepychankach mających wyodrębnić najlepszego, tego kto stanie się faworytem któregoś z rodziców. Ta rywalizacja była poza nim, on na prawdę marzył tylko o morzu. Wyobraźnia podsuwała mu obrazy z innego świata, świata w którym nie było miejsca na małostkowe gry i zabawy jego rówieśników. Nikt z rodziny nie zdawał sobie sprawy jak ogromny potencjał rośnie w tym chłopcu...


Wydawało mi się, że po pięknej okładce, oraz ciekawym opisie otrzymam bardzo interesującą książkę, pełną akcji, fascynacji, oraz z niekończącą się adrenaliną, a tak na prawdę dostałam historię w którą nie potrafiłam się wgryźć. Starałam się jak mogłam by dojść dalej i poznać kolejne przygody bohaterów, ale z każdym wymuszeniem przychodziła ogromna niechęć. Książka wydaje się bardzo ciekawa, mamy potwory, stwory, normalne życie, więc każdego fana fantastyki bardzo zaciekawi, ale ,,Posłańcy przemian" nie była historią dla mnie. Książka zbudowana jest z trzech części. W pierwszej z nich poznajemy każdego z bohaterów z czasów ich dzieciństwa, a także rolę jaką autorka im narzuciła. Między scenami przewija się kobieta, która jak dla mnie mało co wnosiła do fabuły z czego zmieniłabym te kilka scen. Także popracowałabym nad tekstem, gdyż momentami miałam problem z odnalezieniem się w historii. Dużym plusem całej powieści był właśnie fakt ciekawego pomysłu na fabułę, a także okładka i jej opis. 

Jeżeli bardzo lubisz fantastykę to ta książka jest dla ciebie, umili ci czas i zachęci do poznawania kolejnych przeżyć bohaterów. Książka dla mnie okazała się nie najlepsza, ale zapewne innych zachwyci. Przekonajcie się sami, czy wam przypadnie do gustu. 


Tytuł: Posłańcy przemian
Autor: Ewa Kenig
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 468
Ocena: 2/6

środa, 29 kwietnia 2015

Na błędach poradnik- odradnik




Paulina Młynarska (ur. 1970) – dziennikarka, producentka radiowa i telewizyjna, związana z rynkiem polskim i francuskim. Felietonistka, blogerka, autorka scenariuszy i książek, znana z ciętego języka, własnego zdania i odważnego podejścia do tematów tabu. Od ponad dekady na antenie TVN Style współprowadzi talk-show „Miasto Kobiet”. Feministka, narciarka i podróżniczka. Matka dorosłej córki. Mieszka w Kościelisku, gdzie przyjmuje gości, smaży konfitury i pisze książki.

(Informacje wzięte z Prószyński i S-ka)

Na błędach to bardzo ciekawy poradnik, który jest podzielony na dobre i złe rzeczy. W przypadku pani Młynarskiej przedstawia dwie strony medalu jej całego życia.  Opowiada szczegółowo o swoich przeżyciach, powodzeniach, radzi co najlepiej robić by przeżyć życie w pełni szczęśliwie, a także przekazuje swoje myśli jak osiągnąć swój największy sukces i jakimi kryteriami najlepiej się posługiwać by osiągnąć wymarzone szczęście. 

Pani Młynarska oprócz historii swojego przeżytego życia porusza bardzo ciekawe tematy, które pokazują jak człowiek powinien się zachować w niektórych momentach. Chłodnym okiem kalkuluje swoje wydarzenia, a także poucza nas byśmy nie popełnili tych samych błędów co ona. 

Druga część składa się z odradnika czyli zła strona medalu autorki dotycząca złych wydarzeń, złych postanowień, decyzji, niejasności. Odradnik przekazuje, że każdy ma prawo mylić się, błądzić, źle wybierać, potykać się i ponosić porażki. Bo przecież nie wszyscy widzą tylko w czarnych lub tylko kolorowych barwach. Każde życie pisane jest tak byśmy doświadczyli różnych przeżyć i tych dobrych i tych złych. Autorka pokazuje nam, że nie wszystko co dobre musi akurat takie być, a złe czasami może przerodzić się w coś bardzo dobrego. 

Pani Młynarska ma ciekawy światopogląd, poznajemy jej przemyślenia te pozytywne jak i te negatywne. Pomimo, że nie lubię poradników z przyjemnością przeczytałam jej książkę. W niektórych kwestiach (tematach) nie zgadzam się z autorką, ale to sprawa indywidualna każdego czytelnika. Każdy z nas ma prawo do swojego zdania, dlatego szanuję poglądy autorki i jej przemyślenia, zachęcam do lektury bo warto. Gorąco polecam.

Tytuł: Na błędach poradnik-odpradnik
Autor: Paulina Młynarska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 272
Ocena: 5/6

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ostatnie pięć dni




Mara to oddana żona Toma, a także mama adopcyjna małej Lakshmi. Cztery lata temu odkryli u niej chorobę która niszczy komórki mózgu i od tamtej pory obiecała sobie, że wybierze datę w której pożegna się z najbliższymi. Do tego konkretnego dnia będzie żyć pełną parą, sama decydować o dniach, które jej pozostały, oraz smakować każdą chwilę jakby miała być tą ostatnią. Przez cztery lata oznaczała po kolei punkty na długiej liście ,,Co musi zrobić przed śmiercią", a gdy pozostaje jej pięć ostatnich dni do wyznaczonej daty postanawia podjąć dramatyczną decyzję wypicia ,,koktajlu gazowego".

Pomimo wsparcia bliskich nie potrafiła pogodzić się z rozwijającą się chorobą, która każdego dnia odbierała jej promyczek nadziei na lepsze jutro. Dlatego postanawia przez te pięć swoich ostatnich dni pożegnać najbliższych, których kocha i przygotować ich na najgorsze. 


Scott jest nauczycielem języka angielskiego w gimnazjum, oraz trenerem koszykówki. Na rok został zastępczym tatusiem ośmioletniego chłopczyka Curtisa. Przez ten okres bardzo zbliżył się do niego i pokochał całym sercem, ale wszystko co dobre musi się szybko skończyć. Scottowi i Curtisowi pozostało pięć pięknych dni razem nim na dobre się z nim pożegna i wróci do biologicznej matki. Scott wie, że wszystko dla niego jest lepsze od rozdzielenia z matką, ale nie wyobraża sobie by ten ,,Mały człowiek" miał zniknąć teraz z jego życia. Dlatego postanawia jak najlepiej spędzić te dni by chłopiec je nie zapomniał do końca życia.


Scott i Mara trafiają na forum dyskusyjne, gdzie pod nickami odkrywają swoje własne życie, przemyślenia, żale, radości. Na tym portalu zawarli między sobą przyjaźń pomimo, że oboje mieszkają tysiące kilometrów od siebie. Czy uda im się spotkać na żywo? Co się stanie, gdy miną te pięć dni? Jak poradzą sobie bohaterowie z okolicznościami? Na te pytania i inne odpowie wam książka ,,Ostatnie pięć dni".


Żyjemy szczęśliwie, w zgodzie z naturą, z naszą nie idealną rodziną do czasu, aż pewne wydarzenia odbierają nam tą radość zwykłego, przeciętnego życia. Wtedy czas szybciej leci, a my uświadamiamy sobie, że za chwilę musimy pożegnać się z życiem jaki dotąd prowadziliśmy. I pomimo, że nadal prowadzimy życie tak jakby nic się nie stało, to nas nie dotyczyło to i tak to COŚ nas nie ominie i odbierze nam całą radość na lepsze jutro, mimo, że tego bardzo nie chcemy. Marę oraz Scotta czekają bardzo trudne dni pogodzenia się z mijanym czasem. Pomimo, że każdy z nich zmaga się z innymi problemami oboje mają za pięć dni stracić całą radość z życia. 


Historia Mary i Scotta jest bardzo piękna, oraz smutna. Pokazuje jak bardzo trudno jest pogodzić się z przemijaniem czasu, gdy na końcu czeka nas najgorsza opcja z możliwych. I pomimo tego, że nie chcemy tracić ukochanej osoby trzeba pozwolić jej odejść nawet jak serce nam na to nie pozwala. Czy pięć dni to dużo czy mało? Z mojego punktu widzenia to bardzo mało by zakończyć wszystkie sprawy jakie zalegają w moim życiu. A jak poradzili sobie główni bohaterowie? Tego musicie dowiedzieć się po przeczytaniu książki.


Julie Lawson Timmer stworzyła bardzo piękną i wzruszającą książkę pełną różnych emocji, które przeplatają się w powieści. Pomimo, że przeżywamy z bohaterami kolejne dramatyczne chwile w ich życiu to odnajdziemy w historii chwile przepełnione ciepłymi wspomnieniami. Dlaczego nasza nadzieja stopniowo umiera w momencie ostatnich szczęśliwych dni? Autorka przekazuje nam prawdziwe fakty z życia bardzo dobrze wykreowała postacie, a także historie jakie przytrafiły się bohaterom. Posiada lekkie pióro, oraz ciekawy styl pisania, dzięki czemu z przyjemnością zagłębiałam się w dalsze rozdziały tej powieści. Wierzę, że historia Mary i Scotta pozostanie w moim sercu na zawsze, gdyż ,,Ostatnie pięć dni" dogłębnie poruszyła najczulsze struny mej duszy. Bardzo gorąco polecam ! 


Tytuł: Ostatnie pięć dni
Autor: Timmer Julie Lawson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 432
Ocena: 6/6

czwartek, 23 kwietnia 2015

Uwiązani




Don Truby- Każdy dzień wykorzystuje na zaspokajanie swoich potrzeb seksualnych. Jego stosunki z żoną nie są zbyt dobre, a najbardziej ich życie seksualne. Przez to, że ograniczyła się do jednego stosunku na półtora miesiąca, mężczyzna musiał sam zaspokajać swoje potrzeby seksualne. Załączał filmy pornograficzne na swoim komputerze, lub komputerze syna, a po wszystkim wracał do swoich codziennych zajęć.

Jego trzynastoletni syn Chris bardzo przypomina Dona z czasów nastoletnich. Także fascynuje się filmami pornograficznymi, a jego ojciec zamiast mu uświadomić, że to jest złe, popiera to co robi. Znajomi Chrisa także nie popierali fanatyzmu przyjaciela, gdyż dla nich sceny seksualne były wręcz obrzydliwe.

Tim Mooney- Bohater ten jest gwiazdorem drużyny futbolowej. Uzależniony od gry World of Warcraft. Naukę bardzo łatwo wpajał do głowy, lecz coraz więcej gra pochłaniała go w swój świat. Jego matka wyprowadziła się do osobnego mieszkania na drugim końcu miasta, a on pozostał sam z ojcem, ponieważ nie chciał zmieniać szkoły. W głębi serca miał cichą nadzieję, że jego rodzice zejdą się znowu, lecz gdy definitywnie rozwód rozstrzygnięto jego nadzieja pękła jak bańka mydlana, a z czasem jego kontakty z mamą zakończyły się na sobotnich rozmowach z kilku zdaniowym monologiem. 

Patricia- Kieruje miejscową grupą monitorującą o nazwie PATI. Chce mieć dostęp do wszystkich portali społecznościowych jakie jej córka odwiedza, by mieć kontrolę z kim pisze, lub z kim się zadaje. Patricia podarowała swojej córce najnowszą komórkę z zainstalowanym programem zapewniającym dostęp do telefonu Brandy z jej własnego tak by mogła sprawdzać wiadomości jakie otrzymywała. To wszystko miało na celu ochronić Brandy przed osobami, którzy chcą jej wyrządzić krzywdę.

Hannah- Ma trzynaście lat i dąży do osiągnięcia pozycji najładniejszej dziewczyny w szkole. Zamierza stracić dziewictwo przed dostaniem się do liceum. Jej mama- Dawn po nie spełnieniu swoich największych marzeń zostania aktorką przelała wszystko na córkę by ona osiągnęła sukces, którego los jej samej odmówił. Zapisywała Hannah na kursy aktorstwa, śpiewu, tańca, założyła nawet stronę internetową z jej zdjęciami w różnych strojach, oraz konkretnych pozach do których dostęp mógł mieć każdy po opłaceniu miesięcznego abonamentu w wysokości dwunastu dolarów i dziewięćdziesiąt pięć centów.

Czy seks jest, aż tak bardzo ważny? Po przeczytaniu książki ,,Uwiązani" sądzę, że jednak tak. Historia bohaterów bazuje najbardziej na jednym temacie. A mianowicie o seksie, jak zaspokoić swoje żądze, lub jak stracić własne dziewictwo. Na początku byłam zniesmaczona ciągłymi informacjami jak nastolatki rywalizują między sobą, a ich sporem właśnie były stosunki seksualne. Ale później uświadomiłam sobie, że autor miał całkiem ciekawy plan przekazania czytelnikom informacji, że pomimo wieku dużo ludzi mówi o seksie lub jak najlepiej stracić własne dziewictwo. 

Autor przedstawia nam zachowania, gesty, odczucia bohaterów, którzy mają mieć pierwszy raz za sobą lub tych, którzy bez zaspokojenia nie mogą funkcjonować. Moim zdaniem książka została napisana by uświadomić nam, że seks nie jest najważniejszy, że liczą się także pasje, zamiłowania do różnych rzeczy. W ,,Uwiązanych'' możemy spotkać wątki nie związane tylko z seksem, lecz historie różnych bohaterów, czym się inspirują i czym zajmują. Ale i tak większość fabuły kręci się wokół jednego tematu. Czy da się żyć bez tego? A i owszem nie każdy potrzebuje seksu by miłość wybuchła między kobietą, a mężczyzną.

Co do okładki sądzę, że dobrze jest dobrana do książki, gdyż pokazuje nam namiastkę bohaterów, którzy pojawiają się w powieści wraz z kolejnymi rozdziałami. Minusem książki z mojego punktu widzenia to chaotyczność książki. Skupiamy się na jednym bohaterze, a po chwili przenosimy się do innego wątku i sami już nie wiemy o kogo chodzi, gdy zagłębiamy się w dalsze jej części.

Podsumowując autor poruszył ciekawy temat, który zachęci nie jednego czytelnika. Posiada lekki i ciekawy styl pisania tylko źle go trochę wykorzystał. I pomimo wątków miłosnych bardzo dobrze bawiłam się z bohaterami i miło spędziłam z nimi czas. Polecam.


Tytuł: Uwiązani
Autor: Chad Kultgen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 352
Ocena: 4,5/6

środa, 22 kwietnia 2015

Wywiad z Renatą Kosin




1. Jak zaczęła się pani przygoda z pisaniem? Od zawsze marzyła pani o napisaniu własnej książki?
Nie marzyłam, za to miałam jakiś tam plan, że coś napiszę. Kiedyś. W pewnym momencie w wyniku różnych życiowych zawirowań dostałam w prezencie bonus – dużo wolnego czasu. Uznałam, że należy to konstruktywnie wykorzystać. Wtedy napisałam pierwszą książkę.

2. W ,,Tajemnicy Luizy Bein" opisuje pani różne zdarzenia z historii. Czy czerpała pani informacje z własnej wiedzy historycznej, czy musiała pani tej informacji poszukać w różnych źródłach internetowych by znaleźć interesujące dla pani informacje potrzebne do książki?
Jeśli napiszę, że czerpałam z własnej wiedzy historycznej, mój nauczyciel historii przewróci się ze śmiechu. Nie ma, co prawda konta na facebooku, gdzie pewnie również będzie udostępniany ten wywiad, ale wśród moich znajomych jest jego syn. Między innymi dlatego nie będę zmyślać, że czerpałam garściami z mądrości szkolnych. Prawda jest taka, że nigdy nie przepadałam za tym przedmiotem (podczas studiów był wręcz moją zmorą), i choć oceny miałam niezłe, wiedza historyczna nigdy nie była moją najmocniejszą stroną. Dlatego do obu tomów cyklu wartemborskiego przygotowywałam się długo i starannie, zwłaszcza do „Kołysanki dla Rosalie”. Zanim zaczęłam pisać, przez pół roku czytałam różne teksty źródłowe, artykuły w internecie po to, by wszystko było tak, jak trzeba.

3. Szwajcaria opisania w pani książce sprawiła, że wraz z bohaterami odkrywałam nowe miejsca i historie. Odwiedziła pani, kiedyś te piękne miasto?
Szwajcaria pojawiła się w „Tajemnicach Luizy Bein” właśnie dlatego, że tam byłam. Zakochałam się w tym kraju, a dokładnie miejscu, które opisałam w powieści, niemal dziesięć lat temu. Już po premierze książki pojechałam tam jeszcze raz. Z sentymentu, i po to by również moi czytelnicy mogli się przekonać, jak jest tam pięknie. Fotorelacje z tej podróży można poczytać na moim blogu. Najciekawsza chyba jest ta z pracowni ręcznie wytwarzanych pozytywek – Jobin. To stamtąd właśnie pochodzi ta pojawiająca się w powieści.

4. Jakie emocje pani towarzyszą i czym się pani zajmuje po definitywnym zakończeniu pani najnowszej książki?
Pustka, to chyba najwłaściwsze słowo określający wtedy mój stan. Przez pierwsze dni nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić, chaotycznie nadrabiam domowe zaległości, których zwykle gromadzi się sporo w ostatniej fazie pisania. A kiedy wreszcie zrobię, co jest do zrobienia, i w międzyczasie zdołam otrząsnąć się treści, w której przez wiele miesięcy tkwiłam po uszy, zabieram się za tworzenie nowej historii.

5. Od kiedy jest pani związana ze światem Blogosfery? Czy ktoś skłonił panią do założenia bloga?
Blog poświęcony pisaniu założyłam tuż po wydaniu pierwszej powieści. Pomyślałam, że dobrze będzie mieć taki uporządkowany „segregator”, służący do gromadzenia w jednym miejscu wszystkiego, co dotyczy moich książek. Żeby w razie potrzeby łatwo odszukać potrzebne informacje. Albo odesłać tam po nie kogoś, kto chce poczytać recenzje, wywiady, albo ruszyć śladem bohaterów moich książek czytając relację z moich wypraw. Lubię porządek. Czuję się zdecydowanie lepiej, gdy wszystko jest należycie poukładane i usystematyzowane, a blog daje mi to poczucie i świetnie się spełnia w swojej roli.

6. Dzisiejsze czasy są pełne wydarzeń powodujących stres. A jaki sposób zwalczania stresu pani stosuje?
Teraz pewnie większość czytających ten wywiad postuka się w czoło, albo uśmiechnie z politowaniem, jednak uważam, że mimo to powinnam odpowiedzieć szczerze i przyznać się, co wtedy robię. Najczęściej chwytam za żelazko i prasuję. Cokolwiek, jeśli nie mam nic aktualnie wypranego, wyciągam coś z szafy. I nie chodzi o to, że lubię to robić, bo nie lubię. Po prostu nic bardziej nie pomaga mi uspokoić się i wyciszyć.

7. Z wykształcenia jest pani humanistką. Czy naucza pani uczniów w którejś szkole? Jeżeli nie to, czy chciałaby pani nauczać dzisiejszą młodzież?
Pracowałam przez kilka lat w szkole, kilka lat temu. Teraz nie pracuję. Z wyboru, i myślę, że to jest najlepsza odpowiedź na drugą część pytania.

8. Posiada pani artystyczną duszę do rękodzieła, malarstwa, gotowania. W pani bohaterach pojawiły się podobne zamiłowania, talenty. Czy każdy z nich posiada pani cząstkę? Z kim najbardziej jest pani związana?
Tworzę moich bohaterów sama, od podstaw, więc pewnie gdybym nawet bardzo się starała, nie udałoby się mi nie umieścić w każdym z nich choćby maleńkiej cząstki siebie. Żaden z nich jednak nie posiada wszystkich moich cech (choć mam plan na stworzenie takiego), ale wydaje mi się, że gdyby złożyć w jedno Klarę i Alexa (ale bez kamizelek!), wyszłabym mniej więcej ja.

9. Jest pani także autorką scenariuszy. Jakie tytuły wyszły z pod pani pióra?
Scenariusze zostały wydane w zbiorku, razem z tekstami innej autorki. Ich tytuł to „Za siedmioma zasłonami prawda tkwi”

10. Czy trudno wypromować swoją pierwszą książkę? Jak zachęcić Wydawnictwa do wypromowania powieści?
Trudno, nawet bardzo, myślę, że zależy to również w sporej mierze od szczęścia. Natomiast jeśli chodzi o drugie pytanie - sama chętnie poznałabym odpowiedź.

Kołysanka dla Rosalie




Klara z Jakubem od kilku lat zamieszkują w Wantemborskim pałacu, który obecnie funkcjonuje jako hotel, który razem stworzyli. Pomimo, że wszystko wracało powoli do normy Klara odczuwała ogromne zmęczenie i rozdrażnienie. Zawsze w biegu, z głową nabitą myślami i ciągłą obawą, że nie sprosta zadaniom, które zbyt pochopnie sobie wyznaczyła. W redakcji wciąż piętrzyły się kolejne zaległości, a w pałacu do którego niebawem mieli przybyć goście nie wszystko było gotowe.

Pewnego dnia Kuba przeszukując zakamarki pałacu odnajduje stare zapiski i dowiaduje się w nich, że obecny hotel był kiedyś siedzibą spotkań braterstwa różokrzyżowców, którzy interesowali się okultyzmem i pałali się czarną magią.

W końcu do hotelu przybyli wczasowicze: pisarz, który jest zainteresowany historią drugiej wojny światowej, emerytowany architekt o nienagannych manierach, roztargniona, samotna, trochę zwariowana dziewczyna, sympatyczne starsze małżeństwo, które kocha spacery, wścibska pani Róża z mężem pantoflarzem na którego zrzuca oskarżenia robiąc z niego kozła ofiarnego, oraz miłośnicy wędkarstwa, którzy mało co się odzywają i znikają na cały dzień z pałacu. Wraz z gośćmi do pałacu przyjeżdżają Sara i Alex z dziećmi, oraz Anną. Cała rodzina w komplecie miło spędza czas w swoim towarzystwie. Do czasu, aż mała Rozalie z nianią zostają porwane. Czy któryś z gości stoi za ich porwaniem? I jaki związek ma z tym stara pozytywka?

,,Kołysanka dla Rosalie'' to kolejna debiutancka powieść Renaty Kosin opowiadająca o dalszych przygodach bohaterów. Ich losy ustabilizowały się po odkryciu tajemnicy Luizy i każdy żył własnym życiem. Alex z Sarą zamieszkają w pensjonacie matki, a reszta bohaterów zamieszkała w Wantemborskim pałacu, odrestaurowanym jako hotel do przyjmowania gości. Byłam pewna, że teraz będą prowadzić spokojne, udane życie, lecz autorka nie zamierzała zwalniać tempa i sprawiać, że wszystko się uspokoi. Z każdym rozdziałem pani Renata tak kierowała akcją, że adrenalina diametralnie rosła, a po chwili nagle spadała dzięki czemu mogliśmy doświadczyć różnych skrajnych emocji. Dziwni lokatorzy, którzy zagościli do pałacu spotęgowali odczucia związane z odbieraniem książki, każdy z nich skrywał nie jedną tajemnicę, które z przyjemnością odkrywałam.

Autorka mnie zaskoczyła obrotem sprawy i tym co wydarzyło się w powieści. W pierwszej książce wrzuciła nas na głęboką wodę, a tutaj stopniowo odkrywała czytelnikowi kolejne tajemnice niekończącej się przeszłości przodków bohaterów. Gdy doszło do porwania małej Rozalie adrenalina nie miała końca. Wczytywałam się w kolejne słowa, aż czułam jak głowa pęka mi od wszystkich emocji. I pomimo, że nie będzie kolejnych części przygód Klary i Alexa (z czego bardzo ubolewam) cieszę się z tego, że mogłam poznać ich na nowo, spędzić z nimi trochę czasu i razem poznać kolejne tajemnice przeszłości. 

Droga autorko chylę czoła przed tobą. Książka napisana przez ciebie podarowała mi coś niezwykłego dzięki czemu przeżycia związane z przygodami pani bohaterów pozostaną w moim sercu na zawsze. I nie mogę się doczekać kolejnej pani książki, która mam nadzieję szybko trafi w moje łapki i doda mi tyle samo adrenaliny, akcji, niepewności jak ,,Tajemnice Luizy Bein" i ,,Kołysanka dla Rosalie''. Z całego serca gorąco polecam.

Tytuł: Kołysanka dla Rosalie
Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 445
Ocena: 6/6

czwartek, 16 kwietnia 2015

Tajemnice Luizy Bein


Renata Kosin- Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania niespokojny duch imający się zajęć wszelakich, zbyt wielu, by dało się je wymienić, nikogo nie zanudzając. Roztargniona marzycielka, która nade wszystko ceni ład i dobrą organizację. Prowincjuszka z urodzenia i wyboru. Autorka scenariuszy teatralnych oraz powieści: "Mimo wszystko Wiktoria", "Bluszcz prowincjonalny" oraz "Tajemnice Luizy Bein".

(Informacje wzięte z http://mimowszystkowiktoria.blogspot.com/)

Klara Fiegiel to młoda studentka dziennikarstwa. Uważa siebie za osobę silną i zdecydowaną. Zawsze wie czego chce i dąży do zrealizowania swoich celów, nie przepuszcza żadnej okazji zwietrzenia prawdziwej dziennikarskiej sensacji. Jest stażystką w redakcji ,,Tygodnik Olsztyński''.

W miasteczku archeolodzy prowadzą wykopaliska, gdzie odkrywają zapomniane cmentarzysko klasztorne, a w nim szkielety mnichów, oraz kobiety Luizy Bein z dzieckiem. Nikt nie wiedział czemu kobieta została pochowana wraz z nieznanym dziecięciem. Na wiadomość o odnalezieniu Luizy Klara postanawia odnaleźć żyjącego potomka kobiety by poznać tajemnicę pochowanych szczątków.

Aleksander Bein- Mieszka w Szwajcarii i pracuje w Muzeum Kolejnictwa. Jest prawnukiem Luizy. Do jego miejsca zamieszkania przyjeżdża Klara z chęcią przekonania go do przyjazdu do Polski aby wspólnymi siłami poznali przeszłość jego rodziny, lecz mężczyźnie nie uśmiecha się przyjechać do rodzinnego miasta jego matki. Nie chodziło o historię jego przodków, ale o to, że Polska w jego oczach była krajem zbyt dziwnym i niezrozumiałym by się nim zajmować, a tym bardziej identyfikować. 

Luiza Bein- Zmarła sto pięćdziesiąt lat temu, wraz z tajemniczym dzieckiem. Archeolodzy z Klarą próbują odnaleźć wzmianki o tajemniczym dziecku w rejestrach, lecz większość wiadomości zostało zniszczone. Czy odnalezione szczątki, przy Luizie mogą świadczyć o tym, że to było jej dziecko? Jakie jeszcze tajemnice skrywa przeszłość kobiety? Te i inne zagadki rozszyfrują bohaterowie książki ,,Tajemnice Luizy Bein".

Książka pełna tajemnic, posiadająca wartką akcję, oraz ciekawą fabułę. Autorka napisała niesamowitą historię, która od samego początku daje nam ogromnego kopa pełnego emocji. Pisarka posiada lekki i ciekawy styl pisania, prosty język dzięki czemu czytelnik nie ma trudności w zrozumieniu czytanej treści. W książce możemy znaleźć ciekawe wzmianki historyczne, które urozmaicają powieść, nie odpycha, a wręcz przyciąga w swoje sidła i nie pozwala oderwać się od książki, aż do samego końca. 

Po przeczytaniu ,,Tajemnic Luizy Bein" nie potrafiłam pozbyć się łez, które co chwila spływały mi po policzkach. Ta książka strasznie mnie wzruszyła, poruszyła serce. Bardzo zżyłam się z bohaterami. Przeżywałam wraz z nimi ich przygody, wahania, radości, strach. Każdy z nich pozostawił we mnie cząstkę siebie, niesamowita i żywiołowa Klara pozostawi we mnie swoją determinację, niecierpliwość, która ujawnia się w chwili odkrywania coraz to nowszych tajemnic, inteligencję, która potrafiła powalić Alexa, oraz ogromne ciepło, Alexa, podziwiałam za inteligencję, opanowanie, zamiłowanie do kolejek i pomimo, że czasami był irytujący będę go dobrze wspominać.

Pani Renato jak wspominałam na facebooku jest pani niesamowita i wiele pani czytelników na pewno się ze mną zgodzi. Dziękuję, że mogłam zapoznać się z tak ciekawą książką, która z każdym rozdziałem dolewała oliwy do ognia, że do teraz nie potrafię otrząsnąć się z tych wszystkich emocji jakie pani mi przekazała, a moje serce wciąż bije jak oszalałe. Za każdym razem, gdy odkładałam czytnik na stół miałam nieodpartą chęć czytać dalej i dalej, zagłębiać się w świat bohaterów i tajemnic, nie mogłam po prostu oderwać się od niej. I wiem, że na ,,Kołysance dla Rozalie'' się nie zawiodę. Polecam.

Tytuł: Tajemnice Luizy Bein
Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 526
Ocena: 6/6

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

W cieniu


A.S.A. Harrison  – pisarka i artystka kanadyjska. Harrison w latach sześćdziesiątych zajmowała się sztuką performance, współpracując z Margaret Dragu. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracowała jako zecer dla Toronto Sun i Gandalph Graphics. Przez następne lata pracowała jako redaktor, m.in. dla C Magazine. W 1974 pod pseudonimem A.S.A. Harrison wydała Orgasms, pionierski zbiór wywiadów z kobietami. W cieniu było jej debiutancką powieścią, przetłumaczoną na 27 języków. Niedługo przed jej publikacją zmarła na raka. Przed śmiercią pracowała nad kolejnym thrillerem psychologicznym. Żyła w Toronto, jej mężem był John Massey, artysta sztuk wizualnych.
( Informacje wzięte z Wikipedia.pl)

Jak sprawdzić, czy dana osoba nas zdradza? Oto przepis:

Osoba, która ma romans często jest rozkojarzona, albo zatroskana, nie lubi gdy się jej zadaje pytania, włosy i ubrania ma przesiąknięte nieznanymi zapachami. Do tego dochodzą pojedyncze włosy w kolorze rudym lub blond, plamy ze szminki, pomięte ubrania, ukradkowe telefony, niewyjaśnione nieobecności, dziwne ślady na ciele...

Ona
Jodi Brett- czterdziestopięcioletnia kobieta, która ciągle uważa siebie za bardzo młodą kobietę. Żyje chwilą codziennego życia, nie wybiega w przyszłość. Nie jest idealistką, wierzy, że trzeba spokojnie przyjmować dobro jak i zło, które nas spotyka, otacza, nie jest kłótliwa i trudno ją rozzłościć. Pracuje jako terapeutka. Mieszka wraz z Toddem i golden retriverem o imieniu Freund. Swojego partnera poznała w nietypowy sposób. Któregoś dnia kobieta spakowawszy wszystkie swoje rzeczy do samochodu postanawia się wyprowadzić. Przemierzając ulice, zamyślając się co chwila nie myśląc o zagrożeniu cieszyła się udaną przejażdżką. Do czasu, aż nie zauważyła nadjeżdżającego pojazdu w jej stronę, który wjeżdża w nią. Rozpętuje się ogromna awantura, no ale kto nie byłby wściekły z powodu wypadku, który nie był spowodowany przez ciebie? Po tygodniu mężczyzna dzwoni do niej i zaprasza na kolację na którą niechętnie się zgadza, lecz na spotkaniu zmienia co do niego zdanie. Od tamtego czasu mieszkają razem. 

On
Todd- Jest postawnym mężczyzną, ma piaskowy kolor włosów, szarawoniebieskie oczy i trzeba mu przyznać, że posiada niezwykle dużo wigoru. Jest zabawny, potrafi sprawić, że dziewczyna się uśmiecha z każdego jego wybryku, a także pokazać jaki jest niezwykły. Mężczyzna nie skończył studiów, gdyż zabrał się za odnawianie starego domu, pożyczył na niego pieniądze, a później żył dzięki kredytom i optymizmowi. W końcu życie domowe stało się dla niego męczarnią... Dopadła go przeraźliwa depresja przez co palił, chodził na siłownie, nie wiedział co ze sobą zrobić... Dopiero pewna dziewczyna o imieniu Natasha przywraca go do życia.

Jaka byłaby wasza reakcja na wieść, że wasza ukochana osoba was zdradza? Posunęlibyście się do morderstwa? A może będziecie udawać, że wszystko gra i ta cała sytuacja was nie dotyczy? A co postanowiła Jodi? Zlekceważy jego zdradę i będzie żyć jakby nic się nie wydarzyło? A może wymyśli jeszcze coś innego? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.


Autorka napisała bardzo ciekawą książkę z perspektywy kobiety jak i mężczyzny, dzięki czemu mogłam poznać jakie emocje nimi kierowały w stosunku do podejmowanych decyzji. Wydawało się, że życie Jodi, oraz Todda jest przepełnione spokojem, stabilizacją, pełną ciepłych emocji... Lecz wszystko zaczęło się powoli zmieniać od rozwijającej się depresji mężczyzny.

Sądzę, że depresja Todda oddaliła partnerów od siebie, a także kryzys wieku średniego mężczyzny. Moim zdaniem związał się z dużo młodszą od siebie dziewczyną tylko dlatego, że widział iż jego młodzieńcza energia opada, włosy siwieją, a sam zaczyna starzeć się... Myślę także, że mężczyzna trochę pobłądził w swoich postanowieniach... Kochał Jodi, ale nacisk ze strony kochanki jeszcze bardziej ich od siebie oddalił. 

Natomiast Jodi jak sądziłam na początku nie jest bez winy... Może, gdyby zgodziła się na oświadczyny nie doszłoby do zdrady i nie straciłaby swojej miłości? Jak dla mnie przez te wszystkie emocje jakie trzymała w sobie także straciła zainteresowanie u mężczyzny. Czasami potrzeba krzyków, kłótni by w związku nastąpiła harmonia, a ona po prostu udawała, że nic się nie stało, albo przechodziła do innego tematu.

Zatem jaka jest książka? Jest typowo psychologiczna, wiarygodna analiza rozpadu związku małżeńskiego pokazuje jak stopniowo bohaterowie analizowali swoje poczynania, a także książka pokazuje nam do czego zdolny jest człowiek, gdy może stracić wszystko jak np. stabilizacja, czy bezpieczeństwo. Pożycie małżeńskie jak i jego rozpad przedstawiony jest w szczególny, powolny sposób kawałek po kawałeczku decyzje jakie podejmowali bohaterowie oddalały ich od siebie i nim uświadomili sobie powagę sytuacji było już za późno by cokolwiek ratować, a najlepszym wyjściem z tej całej sytuacji będzie tylko morderstwo...

W całej książce brakowało mi jednak całego tego dreszczyku emocji jak twierdzi informacja na okładce książki, wszystkie wydarzenia bardzo ciekawie autorka opisała, interesująco, wręcz psychologicznie i pomimo ciekawej fabuły z życia bohaterów brakowało mi pazura w historii książki. Ale nie miałam oporów by nie zapoznać się z tą pozycją. Polecam

Tytuł: W cieniu
Autor: A.S.A. Harrison
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 350
Ocena: 5/6

środa, 1 kwietnia 2015

Podsumowanie marca




Wiem, że nie dodałam ostatnio podsumowania z lutego, ale co miesiąc czytam coraz to mniej książek i nie ma się czym zbytnio chwalić. A dlaczego mam tak mało czasu? Ponieważ w maju pisze maturę i trzeba się do niej non stop uczyć, dlatego książki przeszły na dalszy plan. Znajduje czas na czytanie jak np. na przerwach, wolnych lekcjach, czy w domu przed snem, ale to nie jest czas jaki chciałabym na swoją pasję poświęcać... Zatem bez większego rozpisywania przedstawiam wam książki jakie przeczytałam w marcu. 

1. Obietnica Łucji- Dorota Gąsiorowska

Obietnica Łucji wywołała we mnie wiele emocji jak złość, radość i smutek. Książka rozpoczyna się ucieczką Łucji z bogatego, ale smutnego bez radości i szczęścia życia. Pomimo luksusu, wygody postanawia wszystko zostawić i zamieszkać w Różanym Gaju. Zmiany czasami wydają się trudne, ale pozwalają na podjęcie odpowiednich decyzji.

,,Obietnica Łucji'' jest bardzo lekka, szybko, oraz z zaciekawieniem się ją czyta. Okładka przyciąga wzrok, a tytuł intryguje tajemnicą historii bohaterki. Autorka ma bardzo lekki styl pisania, potrafi wciągnąć czytelnika od pierwszej kartki. Opisy sprawiają, że czytelnik czuje jakby znajdował się wraz z bohaterką w książce. Posiada także swoją tajemnicę, z każdym rozdziałem ciekawość rośnie, czy bohaterce uda się odnaleźć ojca córki chorej kobiety, a może odnajdzie swoją prawdziwą miłość i szczęście? Książka przekazuje nam nadzieję, prawdę, oraz to, że przeznaczenie chodzi swoimi ścieżkami i nie zawsze jesteśmy w stanie przekierować ją na właściwe tory. Może odnajdziesz w niej to wszytko? Bo ja odnalazłam i przekonałam się, że bohaterka pozostanie w moim sercu na długo. Dlaczego? Nie powiem... Chwyćcie za książkę i przekonajcie się sami, a może zobaczycie, że przypomina po części was samych? Polecam.

2. Dziewczyna z Ajutthai- Agnieszka Walczak- Chojecka

Kolejna cudowna książka autorki Agnieszki Walczak- Chojeckiej. Cieszę się, że mogłam poznać kolejną twórczość pisarki.

Autorka tym razem zabiera nas w świat biznesu. Joanna zostaje wyrzucona z pracy i nasuwa się pytanie dlaczego? Przecież nic nie zrobiła, harowała jak wół każdego dnia, aż tu nagle z nie wiadomo jakiego powodu dostała wypowiedzenie. Ten cios sprawił, że nie potrafiła się z tego otrząsnąć. W tych trudnych chwilach wspiera ją rodzina, przyjaciółka Iza. Sądziłam, że dziewczyna załamie się, ale milo zostałam zaskoczona. Podróż do Tajlandii odmieniła życie bohaterki. Nie żyje już w takim biegu, jest rozluźniona i nie myśli o pracy z której została perfidnie wyrzucona...

,,Dziewczyna z Ajjuthai" jest książką bardzo lekką i ciekawą. Książka wciąga od pierwszych jej kartek. Jest wielowątkowa, więc mamy okazję poznać lepiej barwne postacie, które pojawiają się w historii.  Przeniosła mnie w magiczny świat Tajlandii. Wraz z bohaterami przeżywałam różne rozterki, smutki i radości. Książka pozostanie w moim sercu na długo i jeżeli, kiedyś będę miała okazję odwiedzić Tajlandię na pewno wyruszę śladami Joanny, by poczuć te wszystkie piękne emocje. Pani Agnieszko jest pani cudowną kobietą, która potrafi pochłonąć czytelnika do reszty. Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania, oraz pani najnowszej książki. Czuje, że i ona trafi do mojego serca. Dziękuję za ,,Dziewczynę z Ajutthai", dzięki niej uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji poznać twórczości pani Agnieszki to nie czekajcie tylko biegnijcie do księgarni, a nie pożałujecie. Pozdrawiam.


3.  
Robert i Róża- Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej- Małgorzata Klunder

Za książkę zabrałam się dzięki Wydawnictwu Replika. Sądziłam, że dzięki tej książce miło spędzę czas z bohaterami... Ale trochę się rozczarowałam.

,,Robert i Róża- Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej " to książka o ludziach lubiących czytać. Pisarka bardzo dużo w tekście wplotła porównań i cytatów z różnych tekstów książek o których ja (w moim 19-sto letnim życiu nie słyszałam) dlatego nie miałam pojęcia o kogo chodzi. Do tego sądzę, że autorka dość chaotycznie opisała całą powieść, gdyż miałam problem z odnalezieniem właściwego toku myślenia bohaterów.

Podsumowując uważam, że będzie to dobra lektura dla czytelników nieco starszych, którzy najprawdopodobniej zetknęli się z tymi tytułami. Fajna powieść dla tych, którzy pokochali trylogię Tolkiena. 

4. Kasacja- Remigiusz Mróz

,,Kasacja była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Remigiusza Mroza. Zabrałam się za nią po przeczytaniu samych pozytywnych recenzji na jej temat i muszę powiedzieć, że nie żałuje swojej decyzji. Autor stworzył bardzo ciekawą historię prawniczą, która jest dopracowana na ostatni guzik, bohaterowie jak i świat prawniczy bardzo dobrze wykreowany, nie odpychają, a wręcz przyciągają nas do siebie, potrafią zachęcić do zagłębienia się w dalszą lekturę.

Kordian Oryński w książce został przedstawiony jako przestraszona ciamajda, która dopiero wkracza w niezwykły świat prawniczy. Dzięki Chyłce zdobywa większe doświadczenie, oraz wiedzę z czego bardziej staje się interesującą postacią.

Joanna Chyłka to nietypowa kobieta. Cięta, chamska, nie ugięta, dążąca do celu, nie poddaje się, a na rozprawie potrafi zwrócić uwagę swoją mądrością i sprytem. Pomimo, że kobieta trochę przeraża swoim chamstwem to nie sposób jej nie lubić.

Osobno są niezwykli, lecz razem stanowią dobrze zgrany zespół. Joanna ciętym językiem potrafi skupić na sobie wzrok ludzi zgromadzonych na sali sądowej, a Kordian z młodym i szybko wchłaniającym mózgiem potrafi nie jednego zadziwić swoim intelektem.

Jak książka mi się podobała? Powiem tak... Oczekiwałam wielkiego BUM! A otrzymałam go dopiero w połowie książki. Dopracowana jest do perfectu, wciąga od pierwszej strony, ale oczekiwałam mocniejszych wrażeń po przeczytaniu bardzo ciekawych recenzji na jej temat. Autor potrafi zaciekawić, zaskoczyć, zadziwić oraz doprowadzić czytelnika do złości. I pomimo braku wielkiego BUM! na początku książki bardzo dobrze bawiłam się wraz z bohaterami autorstwa Remigiusza Mroza i z przyjemnością zabiorę się za kolejne jego książki. Polecam.

5. Dom na skraju- Kasia Bulicz- Kasprzak

,,Dom na skraju" opowiada o kobietach, w różnym wieku, które mieszkają na pięknej ulicy Różanej, gdzie wszędzie kwitną przepiękne kwiatki. Każda z bohaterek mniej lub bardziej interesuje się ogrodnictwem. Wydawać by się mogło, że każda z tych kobiet ma udane życie, szczęśliwe, lecz gdy zagłębiamy się w dalszą historię ich życia przekonujemy się, że tak na prawdę nie jest proste jakby się wydawało. Mimo przeciwnościom losu nie poddają się, dążą do swojego szczęścia i pomagają sobie nawzajem. Ulica Różana to piękne miejsce do którego chciałabym trafić, poznać bohaterki, oraz móc spędzić choć chwile w ich towarzystwie. Każda z bohaterek pozostawiła we mnie ciepło, bezpieczeństwo, miłość, złość, oraz radość.

Kasia Bulicz- Kasprzak napisała kolejną wspaniałą wielowątkową książkę z którą nie chciałam się żegnać. Historię opisała bardzo lekko, z zaciekawieniem, oraz pasją. Tekst jest niebanalny, łatwo i szybko się go czyta. Dzięki tej książce poznałam na nowo autorkę. W każdej z bohaterek dostrzegłam charakterystyczne cechy pisarki jakie miałam okazje poznać na żywo lub dzięki portalowi społecznościowemu. Kasia wlała we mnie tyle miłości, piękna, radości, złości, smutku, że nie wyobrażałam sobie takiego szybkiego pożegnania z bohaterami. Doczekać się nie mogę kontynuacji historii bohaterek z ulicy Różanej. Mam nadzieję, że znowu urzekną mnie swoją historią tak jak było do tej pory. Gorąco polecam miłośnikom czytania książek. 

6. Przyjaciółki ze Staromiejskiej- Anna Mulczyńska

Dwie kobiety... Jedna uzdolniona w haftowaniu, pogodna, wesoła, o wielkim sercu, druga natomiast zatraca się w tańcu baletowym, chamska, pewna siebie, arogancka. Łączy je miłość do Edwarda. Ania straciła mężczyznę i nie potrafi darować Weronice, że go jej odebrała, dlatego różnymi sposobami próbuje Weronice uprzykrzyć życie. Pokazuje, że powróciła na scenę życia i tak łatwo nie odpuści, dlatego inni powinni się z nią liczyć. 

Sądziłam, że Ania nie posiada w ogóle serca, lecz miło zostałam zaskoczona. Pod maską twardzielki skrywa się małe przestraszone piskle, które potrzebuje uwagi i miłości. Podobała mi się jej determinacja i chęć walki o swoje szczęście, by powrócić do ukochanej pasji i pomimo, że była sama nie poddała się tylko walczyła do końca.  

Wiktoria natomiast przypomina mi samą siebie, dziewczynę, która boi się utraty ukochanej osoby, dziewczynę, która nie pozwoli sobą pomiatać, o czułym sercu, wrażliwa i posiadająca pogodę ducha. Pomimo nienawiści do Ani potrafi ją zrozumieć i współczuć jej.

,, Przyjaciółki ze Staromiejskiej'' jest książką bardzo lekką, ciekawą, szybko, oraz z zaciekawieniem się ją czyta. Potrafi wciągnąć od pierwszych kartek. Książka jest wielowątkowa z czego bohaterowie byli przedstawieni z różnej perspektywy, są dobrze wykreowani, autorka wcieliła w bohaterów życie nadając im różne emocje, decyzje, które mogliśmy dzięki literaturze odczuć. Z przyjemnością polecam.

7. Klucz do nieba- Joanna Svensson

Denerwował mnie fakt, że główna bohaterka zostawiła swojego męża i dzieci tylko dlatego, że zapragnęła nowego życia. Poleciała do Niemiec do mężczyzny, którego tak na prawdę nie znała. To najbardziej denerwowało mnie w całej książce. Fajnie, że chciała się nauczyć niemieckiego i coś zmienić w swoim życiu, ale jakim kosztem? Mąż z dziećmi zostali, a ona teraz miała zacząć wszystko od nowa. 

Także w książce bardzo irytowało mnie zachowanie Dirka. Skrywał różne tajemnice, kłamał, odpowiadał wymijająco na pytania. Czy to jest dobra osoba by wiązać się z nim? Dlaczego nie wyjawił wszystkiego Julii nim doszło do tragedii? Rozumiem, że mógł ją chronić, ale jakim kosztem? Kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie na jaw, czy tego chcemy, czy też nie. Pomimo skrywanych tajemnic to na prawdę ciepła osoba, która bardzo pokochała Julię z całego serca.


Jaka jest moja ocena tej książki? Jest dobrze napisana, bardzo lekka, nie banalna, szybko się ją czyta, dobra na spokojne dni. Jednym minusem jest to, że momentami jest strasznie chaotyczna z powodu czego miałam niewielkie problemy z treścią fabuły. Moim zdaniem autorka dobrze wykreowała swoich bohaterów, przekazała wszystkie emocje jakie trapiły literackie postacie z czego bardzo łatwo potrafiłam zrozumieć ich zachowanie i decyzje jakie podejmowali. Pomimo decyzji jakie podjęła w swoim życiu główna bohaterka, potrafiłam ją w niektórych momentach zrozumieć. Jeżeli masz ochotę zapoznać się z tą książką to zachęcam cię do jej przeczytania. Polecam.

8. W cieniu- A.S.A Harrison

Recenzja książki pojawi się niebawem :)

Przyjaciółki ze Staromiejskiej



Anna Mulczyńska- blogerka, graficzka, redaktorka działu fotoedycji. Z wykształcenia ekonomistka, jednak ku swojej radości nie przepracowała ani dnia w wyuczonym zawodzie. W wolnym czasie biega, tańczy, słucha mruczenia kota albo podróżuje po świecie. Kocha szwedzkie widoki i smaki, ale podróże dalekie i bliskie odbywa nie tylko po Skandynawii.

(Informacje wzięte ze strony Lubimyczytać.pl)

Ania Bednarek- to tancerka baletowa. Scena to całe jej życie. Czasami potrafi zatracić się w sztuce wchodząc w swoją rolę na 100%, zapominając o otaczającej rzeczywistości. Jedzenie, oddychanie, spanie, czy chociażby odpoczynek traciły znaczenie, gdy zatracała się w nową rolę księżniczki Rajmondy. Długi i wyczerpujący balet wymagał od Anny wyrzucenia z siebie dużo energii i pomimo intensywnych prób wciąż czuła lekką obawę przed wejściem na scenę, lecz trema szybko znikała, gdy wchodziła na parkiet. Jej pewność siebie i umiejętność improwizacji wyróżniały ją spośród reszty tancerek. Do czasu, aż nie została wyrwana z teatralnego świata. Została sama, zagubiona, niepewna swojej przyszłości, nie potrafiąca odnaleźć się w nowym miejscu w jakim się znalazła...

Pewnego wieczoru zakrada się do starej willi dawnej nauczycielki tańca klasycznego. Pomimo braku światła i dostępu do wody z przyjemnością wkracza w progi jej domu . Poznaje na nowo miejsca, które nie zmieniły się od śmierci Anastazji, zagłębia się w historię jej życia zaciekawiona i podekscytowana. W tym domu odnajduje swoje miejsce na ziemi, gdzie uporczywie ćwiczyła próbując odzyskać formę.

Weronika- blogerka, prowadzi własny sklep z rękodziełami. Któregoś dnia dostaje propozycję współpracy z magazynem ,,Krzyżykowego Świata", aby wyhaftowała przepiękne baleriny, które będą dodawane do kolejnych numerów gazety. Jej ukochanym jest Edward, który prowadzi restauracje. Razem prowadzą spokojny tryb życia, do czasu, aż nie pojawia się dawna narzeczona mężczyzny- Ania. Kobieta uprzykrza życie Weronice pokazując, że ona tu rozdaje karty, jest najważniejsza i najsprytniejsza. Pomimo tego Weronika nie traci radości życia, ma ukochanego faceta u boku, pasje w której się zatraca do reszty... Czego chcieć więcej?

Dwie kobiety... Jedna uzdolniona w haftowaniu, pogodna, wesoła, o wielkim sercu, druga natomiast zatraca się w tańcu baletowym, chamska, pewna siebie, arogancka. Łączy je miłość do Edwarda. Ania straciła mężczyznę i nie potrafi darować Weronice, że go jej odebrała, dlatego różnymi sposobami próbuje Weronice uprzykrzyć życie. Pokazuje, że powróciła na scenę życia i tak łatwo nie odpuści, dlatego inni powinni się z nią liczyć. 

Sądziłam, że Ania nie posiada w ogóle serca, lecz miło zostałam zaskoczona. Pod maską twardzielki skrywa się małe przestraszone piskle, które potrzebuje uwagi i miłości. Podobała mi się jej determinacja i chęć walki o swoje szczęście, by powrócić do ukochanej pasji i pomimo, że była sama nie poddała się tylko walczyła do końca.  

Wiktoria natomiast przypomina mi samą siebie, dziewczynę, która boi się utraty ukochanej osoby, dziewczynę, która nie pozwoli sobą pomiatać, o czułym sercu, wrażliwa i posiadająca pogodę ducha. Pomimo nienawiści do Ani potrafi ją zrozumieć i współczuć jej.

,, Przyjaciółki ze Staromiejskiej'' jest książką bardzo lekką, ciekawą, szybko, oraz z zaciekawieniem się ją czyta. Potrafi wciągnąć od pierwszych kartek. Książka jest wielowątkowa z czego bohaterowie byli przedstawieni z różnej perspektywy, są dobrze wykreowani, autorka wcieliła w bohaterów życie nadając im różne emocje, decyzje, które mogliśmy dzięki literaturze odczuć. Z przyjemnością polecam.


Tytuł: Przyjaciółki ze Staromiejskiej
Autor: Anna Mulczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 480
Ocena: 5+/6